Rekolekcje tematyczne o Zobowiązaniach w Mrzeżynie 4-10.08.2025

Fotorelacja

Świadectwo Anety i Pawła

„(…)A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, Bóg twój? Tylko tego, byś się bał Pana, Boga swojego, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył Panu, Bogu twemu, z całego swojego serca i z całej swej duszy, strzegł poleceń Pana i Jego praw, które ja ci podaję dzisiaj dla twego dobra(…)” (Pwt 10,12-13).

Te słowa Mojżesza stały się dla nas szczególnie żywe tuż po powrocie z rekolekcji tematycznych w Mrzeżynie, których hasłem przewodnim były Zobowiązania Domowego Kościoła: Namiot Spotkania, spotkanie ze Słowem Bożym, modlitwa małżeńska, modlitwa rodzinna, dialog małżeński, reguła życia oraz uczestnictwo w rekolekcjach formacyjnych.

Wydawać by się mogło — tak wiele różnych tematów — a jednak wszystkie dotyczą jednego: naszej relacji z Bogiem i bliźnim w codzienności. Czym był dla nas ten kilkudniowy czas „poza naszym obozem”? Na pewno był to czas głębszego wejrzenia w więź z Bogiem — przede wszystkim na modlitwie, ale także w kontemplacji piękna stworzenia. Bezkres morza przypominał nam o nieskończoności i mocy Stwórcy, a codzienne chwile ciszy pomagały wsłuchać się w Jego delikatny głos. Spotkaliśmy Boga również w drugim człowieku: w kapłanie i diakonie, którzy towarzyszyli nam w drodze, oraz w braciach i siostrach ze wspólnoty, z którymi dzieliliśmy ten cenny czas.

Nasze rekolekcyjne spotkania uświadomiły nam, że pomimo różnic w usposobieniu, historii życia czy sposobach przeżywania wiary, kroczymy razem ku Panu — właśnie dzięki wspólnym drogowskazom, darom i szansom, które nazywamy Zobowiązaniami. Choć pragniemy je wypełniać, nie zawsze udaje się nam czynić tak, jak chciałby Pan, a wtedy oddalamy się od Niego. Refleksja nad wszystkimi Zobowiązaniami ukazała nam ich wartość: swoistą pełnię jedności z Bogiem, którą możemy osiągnąć, jeśli naprawdę nam na niej zależy. Każde zobowiązanie jest szczególnym momentem zespolenia z Nim i z całym Jego stworzeniem.

Cennym doświadczeniem była codzienna zmiana par animatorów w obrębie kręgów, co pozwoliło spojrzeć na siebie z nowej perspektywy i otworzyć się na to, jak inni przeżywają relację z Bogiem. Mogliśmy dzielić się tym, jak pogłębiamy więź z Panem w realizacji Zobowiązań — zarówno w chwilach radości, jak i w trudnościach.

Centralnym punktem każdego dnia była Eucharystia, przypominająca o ofierze Pana. Pozostałe elementy — wspólna modlitwa w oparciu o Liturgię Godzin (jutrznia i nieszpory), codzienne spotkania w kręgach, praktyki oparte o Zobowiązania, konferencje i wspólne spotkania w szerszym gronie oraz śpiew, który długo po powrocie rozbrzmiewał w naszych sercach — dopełniały doświadczenia Bożej obecności wśród nas i przypominały, że życie w relacji z Bogiem wymaga czujności i wytrwałości.

Wracamy do codzienności z nową siłą, wdzięcznością i pragnieniem, by nasze Zobowiązania nie były jedynie obowiązkiem, lecz drogą miłości — taką, jakiej oczekuje od nas Pan.

W oczekiwaniu na owoce płynące z gorliwszego wypełniania naszych Zobowiązań oraz na… kolejne tak udane rekolekcje

Aneta i Paweł Szerszeń

Świadectwo Ani

Wyjazd na rekolekcje traktowałam jak kolejną szansę na nawrócenie. Liczyłam na to, że będzie to czas większej bliskości z mężem, i że na nowo zobaczę, jak wielkim darem są zobowiązania. I rzeczywiście tak się stało. Już pierwszego dnia uderzyły mnie mocno słowa księdza Piotra: „wyjdź poza obóz”. To zdanie sprawiło, że prawdziwie otworzyłam swoje serce na Ducha Św. Z wielką ulgą oddałam Jezusowi cały majdan moich doświadczeń, zwłaszcza tych z ostatnich tygodni, oddałam moje grzechy i słabości. Do połowy rekolekcji czułam wielką radość, wolność, pokój. Potem, gdy nie dotrzymałam danego sobie słowa, nastał czas trudniejszy, pełen zmagań z samą sobą, ze swoimi myślami. W dniu wyjazdu czułam smutek, ale byłam wdzięczna Bogu za wszystkie moje emocje i prosiłam, by wyprowadzał dobro z każdego mojego upadku. Wszystkie moje trudy ofiarowywałam szczególnie za znane mi małżeństwa będące w kryzysie.

Bardzo ubogacające było dla mnie codzienne dzielenie się w naszej czerwonej grupie. Ostatnio szukałam sposobów, by na nowo ożywić moją relację z mężem. Na rekolekcjach znalazłam prosty sposób: wystarczą zwykłe, ale dosyć częste (najlepiej codzienne), rozmowy przy dobrej kawie czy herbacie. Po prostu czas tylko dla nas… I naprawdę nie musimy silić się, by robić wtedy wielkie wzniosłe rzeczy. Świadectwo małżeństwa z ponad pięćdziesięcioletnim stażem bardzo mnie poruszyło. Czuło się taką świeżość w ich relacji. Biły od nich miłość, pokój i radość. Też tak zapragnęłam dla naszego małżeństwa.

Ksiądz Piotr ujął mnie swoim poczuciem humoru, dystansem do siebie (też tak chcę!).

Każdego dnia losowałam dla siebie jakąś myśl ks. Blachnickiego. Szczególnie takie oto słowa mnie poruszyły i wlały w moje serce ogromną nadzieję: „Ewangelia przynosi prawdę, że nie ma sytuacji, która nie mogłaby być naprawiona. Nie ma definitywnie przegranej sprawy. Z każdego grzechu można powstać. Każdy grzech może zostać odpuszczony. Człowiek może zacząć od nowa!”. Chwała Panu!

Ania

Świadectwo Klaudii i Rafała

Bóg dał na możliwość uczestnictwa w rekolekcjach „Radość zobowiązań” prowadzonych przez Agnieszkę i Przemka Gazińskich oraz Księdza Piotra Listwonia. Był to czas pełen pokoju i „tematycznej” radości. Piękno przyrody (nadbałtyckie Mrzeżyno) ułatwiło nam wyjście poza „obóz” czyli nasze codzienne zmagania i problemy. Pan pozwolił nam w pokoju serca przeżywać każdy dzień i na nowo odkrywać każde ze zobowiązań. Choć jesteśmy w DK już dłuższy czas i wydawałoby się, że zobowiązania nie mają przed nami żadnych tajemnic, to jednak przez słowa prowadzących rekolekcje, Bóg pozwolił nam popatrzeć na nie z innej strony, dostrzec aspekty, które do tej pory nam umykały./p>

Wiedzieliśmy wprawdzie, że jesteśmy nieźli, ale rekolekcje dały nam świadomość, że jesteśmy wręcz świetni – w negocjacjach z samym sobą warunków realizacji naszych postanowień, zobowiązań, naszych planów. Cudowny czas jedności z Jezusem podczas namiotu spotkania oraz adoracji małżeńskiej uświadomił nam, jak ważne jest codzienne spotkanie z Nim, słuchanie Jego głosu, ustalanie z Nim naszych planów, żebyśmy mogli zauważyć i realizować doskonały plan, jaki nam Bóg przygotował. /p>

Ogromne wrażenie zrobiły na nas świadectwa i piękno miłości oraz czułość starszych od nas małżonków. Utwierdziło nas to w przekonaniu, że Jezus jednoczy nas gdy zbliżamy się do Niego. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że nic nas nie może odłączyć od miłości Jezusa, ale dodatkowo coraz bardziej doświadczamy, że gałąź rodzinna Ruchu Światło – Życie daje nam, właśnie w postaci zobowiązań, narzędzia, które umożliwiają nam zbliżenie się do Boga a tym samym do siebie nawzajem. Wspólny dialog przeprowadzony na rekolekcjach pokazał nam naszą miłość i przypomniał, że sakrament małżeństwa, którego udzieliliśmy sobie przed laty, cały czas w nas pracuje i odnawia w nas dziecięctwo Boże. Pozwolił nam przypomnieć sobie coś zupełnie naturalnego – że Jezus codziennie błogosławi naszej miłości./p>

Wróciliśmy do domu ubogaceni treściami przekazywanymi przez moderatorów podczas konferencji oraz świadectwami pozostałych uczestników rekolekcji./p>

Klaudia i Rafał

Refleksje Piotra

1. W dniach 4-10 sierpnia byliśmy w Mrzeżynie na rekolekcjach tematycznych o zobowiązaniach. W swojej wypowiedzi nawiążę do Ewangelii, które były przeznaczone do dzielenia się na spotkaniach w grupach, i przywołam usłyszane bądź przypomniane podczas tych rekolekcji inspirujące dla mnie myśli.

2. Najtrudniej zawierać umowy z samym sobą – bo brakuje instancji kontrolnej (myśl diakona podczas komentarza do czytania z jutrzni). Dotyczy to także zobowiązań.

Cóż, łatwo nie jest i nie będzie…

No ale można sobie pomóc, uruchamiając wyobraźnię i zmieniając sposób widzenia: zobowiązania są jak liny ratunkowe… „Przywiązanie” może nawet uratować życie (myśl księdza moderatora podczas kazania).

3. Przed rekolekcjami byłem od dłuższego czasu obrażony na studium Pisma św. Uważałem, że przerasta mnie skala trudności interpretacyjnych. Czułem, że to, co wyczytuję z Biblii, jest „nieprawomyślne”. W trakcie rekolekcji postanowiłem jednak, że zacznę regularnie czytać komentarze biblijne sprawdzonego autora, abpa Grzegorza Rysia. Dopiero sprowokowany dobrym komentarzem, mogę sięgnąć do danego tekstu źródłowego (a nawet – jak się przekonałem po powrocie z rekolekcji – zafundować sobie małą spontaniczną skrutację, lekturę od fragmentu do fragmentu, wokół określonego motywu czy wątku). Co ciekawe, pakiet czterech książek Rysia zdążyłem rok temu podarować mojej cioci z Łodzi (w podziękowaniu za gościnę dla naszej rodziny) i przekonany o ich wartości kupiłem następny komplet z myślą, aby jeszcze komuś innemu go podarować. Leżał więc nienaruszony w domu jako potencjalny („dyżurny”) prezent. Jakże się ucieszyłem się, gdy zrozumiałem, że to sobie samemu mogę go podarować (i zacząć czytać!).

„Nie przejmuję się tym, ile rozumiem z Pisma św. Po prostu czytam, dalej i dalej, jak skończę, to zaczynam od nowa” – podzieliła się z nami jedna z najstarszych uczestniczek rekolekcji.

4. „Chrześcijaństwo jest dla ludzi konkretnych”. Tę z kolei prostą myśl zanotowałem już dawno temu, na rekolekcjach dla mężczyzn, ale od razu dopisałem do niej komentarz: „A to pech!”.

Będę naprzykrzał się Bogu, gdy nie będę potrafił skonkretyzować reguły życia (często mi się to zdarzało i wtedy reguła rozchodziła się po kościach). Będę też prosił o dotrzymanie wierności, chociaż w rzeczy małej. Bo to może być ziarno, które przyniesie obfity plon (por. Mt 13, 23).

Powinienem sobie pomóc „uroczystym” zapisaniem i przypominaniem reguły (zwykle coś tam sobie na dialogu zapisywałem, ale nigdy więcej do tego nie zaglądałem albo zapodziewałem zeszyt czy kartkę).

Ksiądz zainspirował mnie, żebym regułę życia powiązał z postanowieniem poprawy w ramach sakramentu pojednania, byłoby to z korzyścią dla realizacji obu tych kulejących u mnie zobowiązań.

Nasze małżeńskie dialogi często bywały niedokończone, tzn. właśnie niezwieńczone regułą życia. Może więc warto zatroszczyć się o regułę także poza dialogiem, oczywiście zwłaszcza tą osobistą.

„Reguła (postanowienie) przestaje być aktualna (potrzebna), gdy przechodzi w nawyk” (uwaga jednego z uczestników podczas spotkania w grupie). Nie znam się, ale to mi brzmi jak jedna z podstawowych zasad coachingu… (dla mnie zupełnie świeża).

Bo tam niewątpliwie też jest zaproszenie do uczciwej pracy nad sobą.

5. Wierność (stałość) przejawia się w codziennej modlitwie. Gdy uzależniam ją od okoliczności zewnętrznych i nastrojów, podobny jestem do człowieka, który dom buduje na piasku… (por. Mt 7,26n.).

6. Lubię traktować wesele w Kanie Galilejskiej i cudowne wino z tego wesela jako obraz małżeństwa i miłości małżeńskiej (por. J 2,1-11). Na modlitwie wiernych podczas naszej mszy ślubnej prosiliśmy, żeby wino naszej miłości stawało się coraz lepsze, coraz szlachetniejsze.

„Wesele trwa, wina nie zabraknie”. Takie słowa zadedykowaliśmy niedawno zaprzyjaźnionemu małżeństwu, które obchodziło swój małżeński jubileusz.

7. Dialog podczas przywoływanych tu rekolekcji o zobowiązanich był o tyle wyjątkowy, że poprzedni przeprowadziliśmy ledwie tydzień wcześniej (i to w szczególnie ekskluzywnych – randkowo-wyjazdowych, ale pozarekolekcyjnych – okolicznościach). Do tej pory dialogi na naszych kolejnych rekolekcjach były bowiem jak dawno niesmakowany rarytas. Przystępując więc do ostatniego dialogu w Mrzeżynie, czuliśmy wolność, że nie musimy się trzymać żadnego scenariusza, żadnej listy pytań. Siedzieliśmy sobie na ławce niedaleko zejścia na plażę i płynęliśmy w rozmowie, bez założonej tematyki i kompozycji.

„Trzeba przede wszystkim ze sobą rozmawiać, dużo rozmawiać” (to jest ważniejsze od aranżowania jakichkolwiek przeżyciowych „fajerwerków”). Przemówiła do nas (szczególnie do Ani) ta prosta wskazówka. A usłyszeliśmy ją od wspomnianej już seniorki (wiernej Pismu św.).

Dialog małżeński zwykle jest też jednak swego rodzaju naradą, czasem podobną do wojennej narady. Zapadają tam ważne decyzje i terminy, dotyczące trudnych, czasem odkładanych spraw. Ważymy nasze siły i możliwości (Łk 14,28.31). Układamy się ze sobą i godzimy (por. Łk 14, 32).

8. Ksiądz Piotr trochę sobie dworował z powtarzającego się wśród uczestników różnych rekolekcji zachwytu nad modlitwą małżonków podczas wieczornej (czy już nocnej) adoracji. Trafił do mnie jego przekaz. Nie trzeba się ograniczać do rekolekcji, wszak poza nimi też możemy się jako małżonkowie zatroszczyć o podobnie „magiczne” momenty relacji z sobą i z Bogiem.

9. Nie możemy nie wspomnieć, że po czterech latach nieobecności w Mrzeżynie miło nas zaskoczyły dalsze zmiany w domu rekolekcyjnym: winda (alternatywa wobec wąskich i stromych schodów, szczególnie niewdzięcznych przy wnoszeniu bagaży, których zawsze mamy mnóstwo), świetnie zorganizowany estetyczny kącik kuchenno-gospodarczy na piętrze, czajnik w pokoju, obfite śniadania i kolacje w formie szwedzkiego stołu. Ubolewaliśmy tylko, że kaplica zrobiła się jeszcze mniejsza niż była (skrócona na rzecz windy). Pod koniec rekolekcji usłyszeliśmy jednak o pomyśle rozbudowy kaplicy w kierunku bocznym. Czym jeszcze może nas zaskoczyć ten budynek (i jego gospodarze)?

Piotr

Liczba odwiedzin: 33