Podsumowanie pracy rocznej

Podsumowanie pracy rocznej DK w dniach 10-11.09.2021 w Częstochowie

Świadectwo Ani i Huberta Kowalewskich z podsumowania pracy rocznej w Częstochowie w dniach 10-11.09.2021 roku.
Poniżej świadectwa link do galerii zdjęć z tego wydarzenia.

Bogu niech będą dzięki, że w dniach 10 – 11 września 2021r., mogliśmy uczestniczyć w Podsumowaniu Pracy Rocznej Domowego Kościoła, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie w Częstochowie.

W przeddzień beatyfikacji towarzyszyły nam słowa kard. Stefana Wyszyńskiego: „W rysach matki rozpoznajemy największe podobieństwo do jej dzieci. Jeżeli więc chcemy poznać Syna, musimy przyglądać się Matce. Matka prowadzi do Syna!”. To miejsce miało przemienić nasze serca, abyśmy z duchową siłą powracali do naszych wspólnot.
Czas Podsumowania, to przede wszystkim czas spotkania na modlitwie, Eucharystii, w wytęsknionym „twarzą w twarz”, na spotkaniach w ramach filii.

To także moment przyjrzenia się naszej wspólnocie przez pryzmat trudności ostatniego czasu, z nadzieją, że Pan Bóg ze wszystkich tych zdarzeń ma moc wyprowadzić dobro. Mieliśmy też okazję podzielić się rekolekcjami, które udało się zorganizować oraz zauważyć jak wielka tęsknota za nimi towarzyszyła małżonkom w czasie pandemii. Podjęliśmy też pierwsze refleksje nad nowymi Zasadami Domowego Kościoła.

Jako ustępująca para diecezjalna uczestniczyliśmy w bardzo ważnym wydarzeniu dla całego Ruchu – w wyborach nowej pary krajowej. Cała wspólnota dziękowała Bogu za posługę Katarzyny i Pawła Maciejewskich i dokonała wyboru nowej pary. Cieszymy się, że zostali nią Małgorzata i Tomasz Kasprowiczowie z naszej archidiecezji, ufamy, że są Bożym darem dla małżeństw Domowego Kościoła i trwając wiernie na straży charyzmatu Światło-Życie, będą prowadzić wspólnotę ku dojrzałej postawie służby w małżeństwie, rodzinie, świecie.

Sobotniej Eucharystii przewodniczył Biskup Delegat KEP ds. Ruchu Światło-Życie ks. Krzysztof Włodarczyk i na jego ręce, w obecności Moderatora Generalnego Ruchu Światło-Życie ks. Marka Sędka i Moderatora Krajowego Domowego Kościoła ks. Krzysztofa Łapińskiego dokonaliśmy przekazania posługi naszej nowej parze diecezjalnej Agnieszce i Przemysławowi Gazińskim i prosiliśmy o błogosławieństwo dla nich.

Czas Podsumowania to dla nas osobiście czas wdzięczności Panu Bogu za Jego łaski podczas naszej posługi, za nieustające prowadzenie, pomoc ks. Moderatora Piotra Listwonia, wsparcie całej wspólnoty i życzliwość, której doznawaliśmy od niej.
Chwała Panu!
Ania i Hubert Kowalewscy

Galeria zdjęć

Prawda Krzyż Wyzwolenie - znak roku

Oaza Nowego Życia II stopnia – świadectwa

Świadectwo dwóch małżeństw przeżywających Oazę Nowego Życia II stopnia w Mrzeżynie w dniach 02-18.07.2021 roku.
Poniżej świadectw link do galerii zdjęć z tych rekolekcji.

Świadectwo Beaty i Piotrka

NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!

Jesteśmy małżeństwem od 29 lat, przyjechaliśmy z małego miasta na obrzeżach Borów Tucholskich w diecezji pelplińskiej. W Domowym Kościele jesteśmy 8 lat i mamy trójkę dorosłych dzieci.

Od 2 lat szukaliśmy odpowiedniego terminu Rekolekcji DK II stopnia, w ubiegłym roku nie mogły się one odbyć z powodu pandemii. Ze względu na termin urlopu żony na rekolekcje zapisaliśmy się do Mrzeżyna. Miejscowość ta pozytywnie kojarzyła się, ponieważ niedaleko stąd odbywałem w młodości zasadniczą służbę wojskową.

Miło było nam, gdy na wejściu do Domu Rekolekcyjnego powitali nas moderatorzy Karolina i Hubert oferując pomoc w zaniesieniu walizek do pokoju.
W pierwszych dniach Oazy poznawaliśmy się wzajemnie z innymi małżeństwami. Różne wspólnie wykonywane posługi ( liturgiczne, gospodarcze i porządkowe) bardzo nas zbliżyły do siebie. W kolejnych dniach rekolekcji mogliśmy odkrywać głębię tematów związanych z Księgą Wyjścia i tajemnicami Liturgii pod czujnym okiem księdza Łukasza i animatorów Agnieszki i Mirka.
Nasze relacje z Panem pielęgnowaliśmy uczestnicząc w starannie przygotowanych nabożeństwach liturgicznych i Eucharystii wspierani przez kleryka Marka i animatorów Annę i Darka. Nie brakowało nam w rekolekcjach chwil zadumy i modlitwy oraz radości wspólnoty na pogodnych wieczorach. Ważnym zagadnieniem było przypomnienie charyzmatu Ruchu Oazowego czcigodnego Sługi bożego ks. Franciszka Blachnickiego i podkreślenie ważności wypełniania przez małżonków zobowiązań (szans). Upewniliśmy się w przekonaniu, że jesteśmy w DK na właściwej drodze wiary, którą mogliśmy na rekolekcjach doświadczać i pogłębić.

W trakcie wyjścia wspólnoty – EXSODUSU – dotknął mnie moment, kiedy idąc w ciemności za księdzem myślałam w drodze „Co chce mi Pan w niej powiedzieć?”. Podczas czytań poruszył mnie usłyszany fragment z księgi Izajasza: „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość Moja nie odstąpi od Ciebie”. Mając to zapewnienie Boga, pytałam się dalej „Czego Pan jeszcze ode mnie oczekuje, co mam zrobić?” W kolejnym dniu rekolekcji „Zmartwychwstania” mogliśmy razem z mężem otrzymać łaskę sakramentalnego pojednania, która scaliła naszą jedność i miłość małżeńską. Potem zostaliśmy zaskoczeni prośbą moderatorki i księdza o danie świadectwa na Dniu Wspólnoty. I tak otrzymałam od Boga odpowiedź na moje pytanie z drogi wyjścia, iż mam zaświadczyć o mojej przyjaźni z Jezusem, który jest dla mnie Przewodnikiem w małżeństwie i rodzinie. Dzięki Bożej łasce wyzwalać się ze zniewoleń i pomimo trudności nieść swój krzyż. Siłę do przemiany życia czerpać z Eucharystii, Słowa Bożego i modlitwy. Mamy z mężem wspierać się wzajemnie i z miłością służyć Panu.

Razem z żoną mocno przeżyliśmy moment odnowienia przyrzeczeń Chrztu Świętego nad brzegiem morza, tak jak Izraelici po przejściu przez Morze Czerwone, idąc po piaszczystej drodze. Chwila obmycia twarzy wodą święconą była znakiem naszego ponownego przymierza z Bogiem. Z radością świętowaliśmy drugi raz w roku Wigilię Paschalną, ale teraz w lipcu, chwaląc Zmartwychwstałego Pana głośnym spontanicznym śpiewem po nocnej Eucharystii.

Dziękujemy Panu Bogu za dar tych rekolekcji w Mrzeżynie, wszystkich w nich posługujących i uczestników, tworzących Żywy Kościół.

Chwała Panu!!!
Beata i Piotrek

Świadectwo Pauliny i Tomka

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Na rekolekcje zapisywaliśmy się już w pierwszym dniu przyjmowania zgłoszeń, zaraz po północy, bo mieliśmy ogromne pragnienie przeżycia drugiego stopnia ONŻ.

Mimo że pierwszy stopień był wykańczający i ilość punktów programu nas przytłaczała, to zdecydowaliśmy się wybrać po raz kolejny na 2-tygodniowe rodzinne wakacje z Bogiem w myśl sentencji, że gdy Bóg na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym. Teraz wiemy, że był to strzał w dziesiątkę. Oczywiście dochodziły do nas głosy, że rekolekcje przez pandemię mogą się nie odbyć, ale zaufaliśmy Panu, że On się tym zajmie, że Bóg czuwa nad tym dziełem. I tak też się stało.

Na rekolekcjach na nowo odkryliśmy ważność dialogu małżeńskiego, z którym mieliśmy problem, bo nie kojarzył się nam z „randką”, ale raczej z wzajemnym atakiem na siebie, wytykaniem sobie błędów. Tym razem czuliśmy obecność Boga między nami. Duch Święty otworzył nasze serca na siebie i rozmawialiśmy ze sobą spokojnie, z pokorą i pozytywnym nastawieniem. Pomogły nam pytania pomocnicze oraz skupienie się tylko na naszej relacji. Bardzo miło było usłyszeć od współmałżonka, że te rekolekcje nas do siebie zbliżyły, że mamy tą jedność, o którą tak długo walczyliśmy.

Dużym przeżyciem był dla nas Dzień Paschy, dzień który był pamiątką wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej oraz odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Podczas naszego exodusu mogliśmy wcielić się w Izraelitów i przeżyć to co oni  wsłuchując się w czytane Słowo Boże.

Ważnym momentem dla nas była wspólna adoracja przed Najświętszym Sakramentem, gdzie zawierzyliśmy Bogu naszą rodzinę.

Podczas rekolekcji panowała atmosfera przyjaźni i otwartości, dzięki czemu czuliśmy się częścią prawdziwej wspólnoty, tak jak byśmy się znali od lat. Życzliwość, uśmiech, dobroć serca, wzajemna pomoc zbliżały nas do siebie. Dzięki zaangażowaniu diakonii wychowawczej mogliśmy w 100% uczestniczyć w każdym punkcie programu, bez obaw o nasze pociechy. Oczywiście dopadało nas zmęczenie nie raz, nie zawsze było kolorowo, ale ten czas będziemy bardzo ciepło wspominać. Owoce widzimy już dziś m. in. przez przystąpienie do KWC. Staliśmy się bardziej świadomymi członkami DK. Zrodziło się w nas szczere pragnienie dalszej formacji i uczestnictwa w następnych rekolekcjach. A przyjęcie posłania do dawania świadectwa odczytujemy jako nasz exodus, wyjście z naszej niewoli ograniczeń i lęków do życia w wolności dzieci Bożych. Czekamy na dalsze owoce.

Zostańcie z Bogiem
Paulina i Tomek

Galeria zdjęć

Autor zdjęć: H. Kaczmarek

Prawda Krzyż Wyzwolenie - znak roku

Oaza Nowego Życia I stopnia – świadectwa

Świadectwa dwóch małżeństw przeżywających Oazę Nowego Życia I stopnia w Mrzeżynie w dniach 20.07-05.08.2021 roku.
Poniżej świadectw link do galerii zdjęć z tych rekolekcji.

Świadectwo Marzeny i Michała

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Tegoroczne rekolekcje ONŻ I były naszymi pierwszymi odkąd przystąpiliśmy do Domowego Kościoła. Od osób będących w DK kilkukrotnie słyszeliśmy, że bardzo brakuje im rekolekcji, na które często wyjeżdżali rokrocznie, a ze względu na obostrzenia było to niemożliwe w poprzednim roku. Skłoniło nas to do refleksji i przemyśleń – skoro komuś tak brakuje jednego roku bez rekolekcji, to cóż takiego wspaniałego musi się dziać na nich i czy nie powinno nas to mobilizować, by w nich uczestniczyć – tych, którzy do tej pory na żadnych rekolekcjach Domowego Kościoła nie byli, a chcą wzrastać w wierze i w tej formacji?
Spowodowało to, że zaczęliśmy szukać i dowiadywać się o rekolekcjach. Nasza dobra przyjaciółka, dzięki której świadectwie dołączyliśmy do Domowego Kościoła, poleciła nam jeden z ośrodków – Mrzeżyno. Wydawał się on idealnym wyborem, szczególnie ze względu na trójkę naszych małych dzieci.
I tak się złożyło, że w polecanym ośrodku rekolekcje ONŻ I zostały zaplanowane na ten rok.

Pomimo faktu, że bardzo szybko wysłaliśmy zgłoszenie, trafiliśmy na listę rezerwową. Wyjazd na parę miesięcy stanął pod znakiem zapytania – niemniej jednak zgodnie z radą naszych bliskich nie zrażaliśmy się i wszystko planowaliśmy tak, jakbyśmy mieli jechać. Tym bardziej, że miał to być nasz swoisty prezent z okazji dziesiątej rocznicy ślubu. Ostatecznie na krótko przed rekolekcjami miejsce się zwolniło, w czym upatrywaliśmy ingerencję Bożą i z czego również bardzo się ucieszyliśmy.
Radość na rekolekcje, ale również na pierwszy od 10 lat normalny urlop wypoczynkowy.
Takie było też nasze oczekiwanie z jakim jechaliśmy na rekolekcje – wzrosnąć w sferze duchowej, ale również połączyć przyjemne z pożytecznym i trochę odpocząć. Warto dodać, że nie znaliśmy wtedy jeszcze planu typowego dnia rekolekcji i było to dla nas całkowicie nowe doświadczenie.
U progu rekolekcji, pierwszego dnia, ksiądz Piotr zweryfikował nasze oczekiwania słowami rady: „Nie oczekujcie podczas tych rekolekcji (…), dajcie się prowadzić Panu Bogu”, szczególnie gdy zapoznaliśmy się z ambitnym planem dnia rekolekcji, zweryfikowaliśmy nasze oczekiwania z uśmiechem na ustach. Tak więc fizycznego wypoczynku już nie oczekiwaliśmy, czekaliśmy na to, co Pan Bóg lepszego dla nas zaplanował w czasie tych rekolekcji.

Z dnia na dzień wspaniała modlitwa jutrznią, uczestnictwo w codziennej Eucharystii, bogate treścią konferencje, osobiste świadectwa, jakże cenny czas osobistego spotkania z Bogiem podczas Namiotu Spotkania z wyciszeniem i skupieniem możliwym dzięki wspaniałej diakoni wychowawczej na naszych rekolekcjach, której powierzaliśmy nasze dzieci, cudowna, wspólna modlitwa wstawiennicza przed Najświętszym Sakramentem, przejmująca droga krzyżowa, którą głęboko przeżyliśmy oraz wspólnie spędzony czas ze wszystkimi uczestnikami rekolekcji zaowocowały na różne sposoby.

Jednym z owoców z pewnością jest nasza przemiana wewnętrzna. Czas rekolekcji bywał też czasem próby i zdarzyło się również nieporozumienie, które zamiast pogłębiać, postanowiliśmy oddać Panu Bogu w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. Modlitwa oraz refleksja „dlaczego akurat tak reaguję?” skierowały nas na drogę pojednania. Przykład wydaje się banalny, jednak na myśl przychodzi sentencja świętego Ignacego Loyoli – „Jest bardzo wartościowe przeszkodzić nawet tylko jednemu grzechowi, choćby za cenę wszystkich trudów i trosk tego życia.”

Równie ważnym wydarzeniem dla nas związanym z rekolekcjami jest przystąpienie w roli stałych członków do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Chociaż samą decyzję podjęliśmy na chwilę przed faktem, dojrzewała ona w nas od dłuższego czasu. Kluczowe były postawy innych osób, które dzieliły się swoimi doświadczeniami związanymi z dziełem Krucjaty, jak również wcześniejsze doświadczenia jako kandydata. Istotnym okazały się słowa jednego ze świadectw odnośnie rodzaju członkostwa: „Dlaczego miałbym ograniczać swoją miłość Panu Bogu?”, dlaczego tylko na rok podejmować tę decyzję skoro można bez limitu czasowego..?
Te retoryczne pytania domagały się stale odpowiedzi.
Z tych powodów zapragnęliśmy oddać razem Panu Bogu coś w całości, Bogu który miłości nigdy nie ogranicza, tylko daje w obfitości.
Tego samego dnia wieczorem, podczas chwili studium Pisma Świętego, natrafiliśmy na wezwanie świętego Pawła do trzeźwości (1 Tes 5,6) które nas utwierdziło w słuszności przystąpienia do tego dzieła miłosierdzia.

Chwała Panu.

Marzena i Michał

Świadectwo Agnieszki i Tomka

W dniach 20.07-05.08.2021 uczestniczyliśmy w rekolekcjach Oazy Rodzin I stopnia w Mrzeżynie. Chociaż już od kilku lat jesteśmy częścią wspólnoty Domowego Kościoła, były to pierwsze rekolekcje w naszym życiu. Jak dotąd każdego roku znajdowaliśmy powód, aby odroczyć udział w rekolekcjach. A to dzieci za duże, by można je było zabrać ze sobą, a jednocześnie za małe, by zostawić je w wakacje bez opieki, a to trudny czas pandemii, a to… chyba jednak przede wszystkim pojawiające się gdzieś z tyłu głowy obawy i wątpliwości – czy jesteśmy gotowi ponieść tego rodzaju wysiłek?

W końcu go ponieśliśmy i cieszymy się bardzo, że z Bożą pomocą nam się to udało. Nie ma co ukrywać – nie był to czas wypoczynku w takiej formule, w jakiej zwykliśmy go dotąd praktykować podczas wakacji. Więcej nawet – nasza cielesność zdawała się być dzień za dniem delikatnie krzyżowana za sprawą napiętego harmonogramu zajęć i wysiłku związanego z pełnieniem dyżurów, który przy niższej liczbie małżeństw okazał się pewnym wyzwaniem. To jednak paradoksalnie pozwoliło lepiej przeżyć te rekolekcje – zgodnie z ich przesłaniem droga, którą mamy podążać ku Bogu, to droga ciągłej rezygnacji z człowieka cielesnego na rzecz człowieka duchowego.

I właśnie pod względem duchowym były to najwspanialsze wakacje w naszym życiu. Przez piętnaście dni, którym rytm nadawały kolejne tajemnice różańca świętego, doświadczaliśmy bliskości Pana Jezusa, jakiej dotąd nie znaliśmy. Spotykaliśmy Go w codziennej Eucharystii i w codziennym adorowaniu Najświętszego Sakramentu. Urzekło nas piękno wspólnej modlitwy porannej (Jutrzni) oraz nieoceniona wartość wspólnego dzielenia się rozumieniem słów Ewangelii. Rozwijaliśmy swą duchowość wsłuchując się w głębokie, poruszające słowa codziennych homilii, oraz biorąc udział w wykładach o istocie i sposobach modlitwy. Dzięki zajęciom w ramach tzw. „Szkoły życia” mieliśmy okazję poznać historię i charyzmaty Ruchu Światło-Życie. Zajęcia te pomogły nam m.in. uświadomić sobie, jak ważne jest wypełnianie zobowiązań Domowego Kościoła. Jednak to ich codzienne praktykowanie w trakcie trwania rekolekcji przekonało nas, jak piękny i istotny jest to aspekt naszej drogi w ramach wspólnoty Domowego Kościoła. Pomogło nam to postrzegać zobowiązania nie tyle jako obowiązek, co jako wspaniały dar i łaskę.

Co również niezwykle ważne, nasze doświadczenia mogliśmy dzielić z innymi małżeństwami, z którymi wspólnie podążaliśmy przez kolejne dni rekolekcji. Spędziliśmy czas wśród ludzi radosnych, życzliwych, których często niełatwe drogi życia okazywały się tak podobne do naszych osobistych doświadczeń. Dziękujemy Panu Bogu za tę wspólnotę, powierzając ją Bogu w codziennej modlitwie małżeńskiej.

Co szczególnie nas cieszy, jednym z owoców rekolekcji było wstąpienie wraz z naszym synem, który na rekolekcjach pełnił posługę w diakonii wychowawczej, do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Ofiarowanie na ołtarzu deklaracji przystąpienia do KWC okazało się niezwykle wzruszającym przeżyciem, zwłaszcza gdy zauważyliśmy, jak wiele osób wspólnoty Domowego Kościoła już wcześniej ofiarowało dar abstynencji od alkoholu w intencji tych wszystkich, którzy ulegli zniewoleniu nałogiem alkoholizmu.

Agnieszka i Tomek

Galeria zdjęć

Autor zdjęć: D. Jaczewski

Ikona Boga Ojca

On pocieszy Wasze serca… – świadectwo z rekolekcji

Świadectwo z rekolekcji tematycznych: „On pocieszy Wasze serca…” dla Ruchu Światło-Życie w Czarnej Górze.

„Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci”

Chcielibyśmy podzielić się doświadczeniem miłości Ojca jakiej doznajemy każdego dnia, a o której mało się mówi- ,,Ojciec nie jest znany, nie modli się do Niego, nie myśli się o Nim”. Jadąc na rekolekcje do Czarnej Góry niczego nie oczekiwałam. Byłam otwarta na to co Pan mi da. W czasie pandemii i ograniczeń, zamknięcia, lęku i strachu przed wirusem chcieliśmy jeszcze raz wraz z mężem Arkiem i dziećmi doświadczyć wspólnoty. Pobyć razem. Podzielić się wiarą.
Bóg Ojciec dał nam poznać jak bardzo nas potrzebuje. Kontemplowaliśmy obraz Boga Ojca, jaki objawił się matce Eugenii Ravasio. Nie jest to starzec z siwą brodą, sędzia sprawiedliwy, którego wszyscy się boją. Jest to młody, silny mężczyzna, który patrzy na nas z miłością. Przychodzi do nas, aby rozproszyć lęk, chce być znany i kochany prze całą ludzkość. Przychodzi do nas by dać nadzieję. Przychodzi do takich nas jakimi jesteśmy- wyjątkowi, a każdy z nas jest Jego ukochanym dzieckiem. Tego doznaliśmy na tych rekolekcjach. Codzienna modlitwa różańcowa, Adoracja przed Najświętszym Sakramentem, modlitwy uwielbienia, nabożeństwa uzdrowienia. Z dnia na dzień czułam się kochana przez Ojca. Bardziej i bardziej. Mój kochany Tatuś mnie kocha. Choćby były zranienia z dzieciństwa, choćby mama nie kochała, choćby tata był nieobecny- jestem jedyna dla Ojca w niebie.
Podczas tych rekolekcji było wiele przeżyć, łez, walki wewnętrznej, przyznania się do winy, przebaczenia sobie i innym. Było trudno, ale zawsze mogłam przytulić się do ukochanego Taty.
,,Przypomnieliśmy’ sobie też o błogosławieństwie… Czy potrafię zauważyć oznaki Bożego błogosławieństwa w rodzinie, we mnie samej, w życiu duchowym, w życiu codziennym, we wspólnocie, w pracy, w relacjach z innymi? Czy błogosławimy nasze dzieci, męża? I nie chodzi tutaj ,,tylko’ o znak krzyża, ale teraz wiem jak ważne jest wypowiedzenie słów płynących z serca. Niech Cię Pan błogosławi, niech Cię obdarza charyzmatami, niech przelewa na Ciebie swą miłość i jeszcze inne słowa które Duch święty wlewa w nasze serce.
Rozważaliśmy też Litanię do Boga Ojca. Nie znałam jej wcześniej. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Zwracamy się do Ojca, który ma czułe dłonie, jest delikatny, ma silne ramiona, jest tkliwy, słodki, obecny, kocha mnie…I jeszcze list Od Tatusia: ,,Znam wszystkie twe drogi”, ,,Jesteś cudownie stworzony”, ,,Nigdy nie przestanę czynić Ci dobra:, ,,Czekam na Ciebie”.
Na zakończenie chciałabym przytoczyć obietnicę jaką Ojciec złożył podczas objawień siostrze Eugeni Ravasio: ,,Wzywajcie mnie imieniem Ojca z ufnością i miłością, a wszystko otrzymacie od tego Ojca, doznając jednocześnie miłości i miłosierdzia. Pragnę być znany, kochany, a przede wszystkim czczony”.

Kasia i Arek Bieleninik z Jasiem i Stasiem archidiecezja szczecińsko-kamieńska.

Świadectwa z ORAR II 26 – 30.06.2021r.

Świadectwa dwóch małżeństw przeżywających Oazę Rekolekcyjną Animatorów Rodzin II stopnia w Mrzeżynie w dniach 26.06-30.06.2021 roku.

Świadectwo Kornela

Rekolekcje ORAR II roku Pańskiego 2021 to było przeżycie !!!

Dzięki temu przeżyciu wiem:
– jak ważna jest droga, droga Ruchu, którą idę, którą Kościół Boży zaleca jako drogę zbawienia,
– jakie błędy popełniałem jako animator, bym mógł teraz służyć wsparciem w moim kręgu,
– jak wygląda krąg, który działa? (trudno wybrać animatorów, skoro wszyscy posługują :-) )

Nawet krótkie rekolekcje odświeżają czym jest „żyć” w DK, a nie tylko „być” w DK (i w Ruchu Światło – Życie).
Smakiem Oaz jest Najświętszy Sakrament, który daje wytchnienie, podnosi z upadku i pozwala dziękować za dobro!
Bezcenny jest widok innych na tej drodze, z ich radościami i upadkami, widok który napomina i umacnia do działania!!!

Kornel

Świadectwo Anety

Nie usłyszałam tu nic, co byłoby nowe, ale usłyszałam wszystko to, o czym zapomniałam lub nie chciałam pamiętać.
Jestem wybrana i wezwana do służby.
Do dawania siebie innym.
Miałam wrażenie, jakby Jezus wziął mnie za rękę i mówił: „Ja będę działał, a ty mi w tym pomożesz. Idź i nie bój się więcej”.
Z dużym zaufaniem, całkowitym oddaniem się w Jego ręce, podejmuję się zadania bycia animatorem w kolejnym roku formacyjnym. Już nie ja – ale On będzie działał, a ja chcę być tylko narzędziem w Jego ręku. To daje mi ogromny pokój w sercu.
Podczas tych rekolekcji Pan Bóg pokazał mi jak bardzo Domowy Kościół jest moim miejscem do wzrastania w wierze wspólnie z mężem. Ostatnio chyba trochę o tym zapomniałam – możliwe, że z powodu długiej (3 letniej) przerwy w rekolekcjach.
Już w pierwszych dniach zobaczyłam ile jest we mnie mojego ego, sprzeczności i braku poukładania. Najpierw mówiłam na spotkaniu o tym jak ważne jest posłuszeństwo i kroczenie drogą według zasad DK, a dosłownie kilka minut później próbowałam udowodnić, że pewne zasady można nagiąć/zmienić/dopasować.
To bardzo mi utkwiło w pamięci, bo zobaczyłam jak łatwo jest zejść z drogi, którą się przecież chce iść. Jak łatwo jest mówić „wierzę, ale…”, „jestem w DK, ale… „. Zrozumiałam, że zasady i zobowiązania nie są przeciwko mnie ale są dla mnie. Mają mi służyć i pomagać w drodze ku doskonałości chrześcijańskiej, którą jest czysta Miłość Agape. Niby to oczywiste, ale na tych rekolekcjach odkryłam to jakby na nowo.
Ponownie usłyszałam też głos Pana w Namiocie Spotkania. Zrozumiałam, że Namiot Spotkania nie może być w biegu, z zegarkiem w ręku, bez wyciszenia oraz zwrócenia się do Ducha Świętego i Boga Ojca. Kiedy nie przygotowuję się do tego spotkania odpowiednio, to moje nieuporządkowanie sprawia, że Bóg nie ma jak do mnie przemówić. Przypomniałam sobie, że czytanie fragmentu Pisma Świętego w Namiocie Spotkania nie jest na 1, a dopiero na 6 miejscu. Za pokój, który jest w moim sercu, głos Pana, który mówi do mnie w Namiocie Spotkania i zapał do pracy nad sobą Chwała Panu.
Aneta Pieczyńska

Autorzy zdjęć: A. Pieczyńska, B. Wróbel, K. Babicki, G. Lica.

Bóg otwiera nam oczy

Jesteśmy małżeństwem od 16 lat. Mamy trójkę dzieci Julkę(15), Kacpra(10) i Franka(1). W domowym kościele jesteśmy drugi rok. W dniach od 16 lipca do 01 sierpnia 2019 r. przebywaliśmy na rekolekcjach Oaza Rodzin I stopnia w Wiśle organizowanych przez diecezję Katowicką. Na rekolekcje jechaliśmy z wielką radością i chęcią połączenia wakacyjnego wypoczynku z pogłębieniem naszej relacji z Bogiem i dziećmi. Razem z nami uczestniczyło w nich 22 małżeństwa, 5 wspaniałych cioteczek z diakoni wychowawczej oraz ponad 30 dzieci. Dzięki animatorom prowadzącym pogodne wieczory bardzo szybko stworzyliśmy wspólnotę przepełnioną rodzinną atmosferą, która oprócz wspólnej formacji chętnie spędzała wolny czas grając w siatkówkę, kometkę czy korzystając z atrakcji oferowanych przez Wisłę. Diakonia wychowawcza do nocy przygotowywała dla dzieci różne atrakcje aby chętnie uczestniczyły w zajęciach. W opiekę nad naszym wtedy 10-cio miesięcznym Frankiem chętnie zaangażowała się Julka, a także inne starsze dzieci, dlatego bez problemu mogliśmy uczestniczyć we wszystkich zajęciach czerpiąc z nich jak najwięcej się dało. Niezwykłym doświadczeniem był namiot spotkania przy Adoracji Najświętszego Sakramentu. Wydawało się, że jest to nie możliwe, aby w pełnej kaplicy można było się skupić, wyciszyć i wsłuchać w głos Boga a jednak stało się to co zwykle tak trudno osiągnąć w domu, w pustym pokoju, będąc sam na sam ze słowem Bożym. Ponadto zakochaliśmy się w Jutrzni i codziennej Eucharystii odkrywając na nowo jej piękno i znaczenie w naszym życiu. Obecnie niedzielna Msza Św., to dla nas zdecydowanie za mało. Duży wpływ wywarło na nas świadectwo małżeństwa, które na rekolekcje przyleciało z Irlandii. Zdaliśmy sobie sprawę jak bardzo nam to spowszedniało i nie docenialiśmy tego, że kościół mamy w zasięgu ręki, każdego dnia możemy uczestniczyć we Mszy Św. (jeśli nie w naszej parafii to w sąsiedniej) i w każdej chwili możemy skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Ważną dla nas decyzją było przyłączenie się do dzieła KWC w formie kandydackiej. Pan Bóg powoli otwiera nam oczy na to czego wcześniej zupełnie nie zauważaliśmy i na potrzebę oraz sens podejmowania tego dzieła. Był to dla nas wspaniały czas, który utwierdził nas, że jesteśmy na dobrej drodze.
Marlena i Rafał

… i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili

Na rekolekcje dla par rejonowych czekaliśmy z niecierpliwością. W tym roku Pan powołał nas do służby, a w nas było wciąż wiele wątpliwości – jak nasze obowiązki połączyć z życiem rodzinnym, pracą. Jeszcze przed wyjazdem powierzyliśmy naszą posługę św. Józefowi na pielgrzymce DK w Kaliszu. Przyjeżdżając do Rościnna Pan od razu dał nam poznać, że to jest ta droga.
Wymiana doświadczeń z innymi parami, rozmowy z parą filialną Gosią i Tomkiem Kasprowiczami, ks. moderatorem diecezjalnym Piotrem Listwoniem umocniła nas i upewniła, że jesteśmy na dobrej drodze i że nie jesteśmy sami. W czasie Namiotu Spotkania najbardziej poruszyły nas słowa ,,Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili (J15,16).
Odebraliśmy te słowa bardzo osobiście, skierowane wprost do nas. Dlaczego wybrał nas? Tego nie wiemy. Mimo, iż mamy swoje braki, słabości i ograniczenia Pan wybrał nas takimi jakimi nas chce, jakimi jesteśmy. On nas będzie prowadził tam gdzie On chce, jeśli mu zaufamy. Zrozumieliśmy też na tych rekolekcjach, że powinniśmy być dla braci umocnieniem nie tylko w duchu odpowiedzialności, ale przede wszystkim w duchu miłości.

Każdego dnia powierzamy Panu naszą posługę. Powierzamy mu wszystkie kręgi, wszystkie małżeństwa z rejonu. Każdego dnia Pan obdarza nas radością. Radość ta pogłębia się gdy jesteśmy we wspólnocie DK. Jakże pięknie wpisują się w te nasze przeżycia słowa z piosenki roku OŻK 2014:
,,Gdy otwierasz się na łaskę, która płynie ze spotkania, tego ci nie zabierze nikt (…) Wstań i idź! Pan cię wzywa, Jego miłość przynagla wciąż.(…). Głoś i czyń! Lęk swój odrzuć. Źródło tryska – zanurz się w Nim. Nie ustawaj, żyj w nadziei – Dobro mnożysz, gdy dzielisz je. Niech świat cały pozna radość, w której trwasz, radość przemienionych serc”.

Kasia i Arek Bieleninik, para rejonowa rejonu Majowe

Chcemy zaufać Bogu

Na rekolekcje przyjechaliśmy z oczekiwaniem, że będzie to coś niesamowitego. Zaprzyjaźniona para była tu rok wcześniej i wrócili zachwyceni. A my czekaliśmy i przez cały czas trwania oazy nic nas gwałtownie nie uderzyło. Już prawie czuliśmy się zawiedzeni, ale uznaliśmy, że spokojnie poczekamy na owoce, które powoli zaczęły się pojawiać.
Pierwszy owoc jaki dostaliśmy to czas dla naszego małżeństwa. Mamy dwuletniego synka, który mocno nas absorbuje, przez co często zapominamy o sobie nawzajem. Podczas rekolekcji mieliśmy szansę pobyć ze sobą sam na sam i ożywić nasze małżeństwo. Bardzo nam tego brakowało. Dodatkowo dzięki diakonii wychowawczej nasz synek nauczył się przebywać z innymi dziećmi, a my zrozumieliśmy, że nie musimy non stop nad nim czuwać. Przyjeżdżając na oazę mieliśmy wątpliwości, czy w ogóle powinniśmy się starać o kolejne dzieci, bo czuliśmy, że już przy jednym nie dajemy rady być takimi rodzicami, jakimi chcemy być. Przemodliliśmy temat i postanowiliśmy, że chcemy zaufać Bogu.
Udało się nam również odpocząć. Mimo, że harmonogram był napięty, to jego rytm i opieka animatorów pozwoliły nam odetchnąć od ciągłego planowania i zamartwiania się jutrem.
W pierwszy dzień rekolekcji dowiedziałem się, że w mojej pracy nie dzieje się zbyt dobrze – spora część z mojego zespołu została zwolniona, a firma nie ma pomysłu jak na siebie zarabiać. Nie wiedziałem, czy jak wrócę do pracy po przerwie, to będzie tam jeszcze ktoś, kogo znam. Sporo osób na rekolekcjach modliło się za mnie w tej sprawie. Efekt był taki, że wróciłem do pracy z wielkim spokojem, a dzień po moim powrocie dostałem bardzo dobrą ofertę nowej pracy.
Szczególnym wydarzeniem było dla nas nabożeństwo pokutne. Na początku podeszliśmy do niego sceptycznie, bo przystąpiliśmy do sakramentu pojednania tuż przed przyjazdem na rekolekcje. Podczas nabożeństwa coś mnie tknęło. Poczułem jednak potrzebę spowiedzi i oznajmiłem to żonie, która bardzo mocno się tym zdziwiła, bo przecież rozmawialiśmy wcześniej, że nie mamy po co iść. Poszedłem do kolejki sam, zacząłem odczuwać lęk i było mi zimno. Po dłuższej chwili te nieprzyjemne objawy nagle ustąpiły. Gdy wróciłem do ławki okazało się, że moja żona w międzyczasie też przystąpiła do spowiedzi i to szybciej niż ja. Jestem przekonany, że mój lęk ustąpił w momencie, w którym moja żona się wyspowiadała. Dało mi to poczucie niesamowitej nadprzyrodzonej więzi, jaką mamy między sobą.
Kolejnym owocem, który dały nam rekolekcje są wspaniałe znajomości. Poznaliśmy ludzi, z którymi teraz będziemy organizować Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa w Krakowie.
Dotarło do nas, że na naszym etapie rozwoju duchowego wyzwaniem nie jest czekanie na ekscytujące wydarzenia zbliżające nas do Boga, tylko szukanie Go w drobnostkach. Spokojny przebieg rekolekcji, bez fajerwerków i spektakularnych przeżyć był dla nas darem. Zrozumieliśmy, że w oazie nie chodzi o to, żeby chcieć się tam zatrzymać na stałe. Oaza jest po to, żeby wzmocnić się przed dalszą drogą prowadzącą nas do prawdziwego celu.

Mateusz i Gabrysia

Czas budowania i pogłębiania relacji z Bogiem

Na początku musimy zaznaczyć, że jeszcze rok temu w ogóle nie myśleliśmy o rekolekcjach. Wszędzie daleko, 15 dni za długo, nie da się. Ale w maju poczuliśmy moc i mimo braku miejsc, zgłosiliśmy się na rekolekcje do Mrzeżyna (bo blisko). I udało się. Zwolniło się miejsce i pojechaliśmy. Dla nas był to przede wszystkim czas budowania i pogłębiania relacji z Bogiem, relacji w naszym małżeństwie i w rodzinie oraz relacji z innymi ludźmi. Relacje są jedną z tych nielicznych „rzeczy”, które zabierzemy na tamten świat, więc było warto. To konkretne osoby, które dla nas przestały być anonimowe. Połączyła nas z nimi wyjątkowa więź. Ania i Romek, zawsze pomocni, piękni w swej szczerości i wzajemnej miłości. Gosia i Wojtek, Marta i Michał, Grześ i Ola, Asia i Krzysiek. Nie sposób wymienić wszystkich. Te relacje mają dla nas konkretne twarze, imiona, historię spotkań i rozmów na tematy zarówno głębokie i ważne: o wierze, duchowych wzlotach i upadkach, oraz na tematy zupełnie przyziemne. Ale nie byłoby to możliwe, gdyby nie codzienna wspólna modlitwa, wspólne zbliżanie się do Boga, który nas w sobie zjednoczył. Nasze małżeństwo, czujemy to mocno, również nabrało innych kolorów. Odpoczęliśmy zarówno fizycznie jak i psychicznie. Stały rytm dnia, dzieci zaopiekowane, nie trzeba myśleć co robić, bo wszystko jest zaplanowane: modlitwa, msza, posiłki, spotkania, popołudniowy czas wolny dla rodziny i dodatkowe wieczorne atrakcje. Piękna plaża na wyciągnięcie ręki. Nie można się było nudzić. Za rok pewnie znowu gdzieś pojedziemy całą rodziną na rekolekcje. W sumie nie mamy wyjścia. Dzieci nie wyobrażają sobie, aby mogło być inaczej.
Ewa i Remigiusz Wałejko

kilka zdjęć

Czas bycia przy Bogu

Zapisując się na rekolekcje byliśmy na liście rezerwowej. Jednak pragnienie serca oraz codzienna modlitwa o to, aby znalazło się dla nas miejsce zostało wysłuchane i oto 7 sierpnia znaleźliśmy się w Mrzeżynie na oazie rekolekcyjnej animatorów rodzin II stopnia.
Podczas rekolekcji uświadomiliśmy sobie jak ważną i odpowiedzialną posługę będziemy od września pełnić i jak mamy służyć naszym małżeństwom w kręgu.
Czas rekolekcji był dla nas czasem wyciszenia, spokoju ducha, czasem modlitwy, bycia przy Bogu i współmałżonku. Umocniły nas świadectwa innych małżeństw, a w szczególności tych, które mieszkają i żyją na obczyźnie (w Niemczech i Anglii). Choć rekolekcje trwały tylko kilka dni to jednak w treści były bogate.
Chcemy bardzo podziękować parze posługującej na rekolekcjach, Helenie i Adamowi za codzienny uśmiech, pięknie przygotowane konferencje, przykłady z życia, które nas umocniły i przypomniały Zasady Domowego Kościoła, a zarazem uświadomiły podjęcie posługi pary animatorskiej.
Bogu niech będą dzięki za ten piękny czas przeżytych rekolekcji.
Justyna i Janusz
diecezja koszalińsko-kołobrzeska