Adwentowy Dzień Wspólnoty rejonu Śródmieście
„Misja: rodzina” – wokół ADW (7 XII 2025)
Popołudniowo-wieczorową porą (15.00-20.00) odbył się w sobotę, 7 października adwentowy dzień wspólnoty w rejonie Szczecin-Śródmieście DK. Po przywitaniu punktualnie przybyłych uczestników (nie tak nielicznych!) przez parę rejonową – Basię i Pawła Norelów – konferencję wygłosił „gospodarz” z parafii NSPJ moderator rejonowy ks. Tomasz Porzycki TCh. Przypomniał, że powołanie (wybranie) i posłanie (misja) to dwie ściśle związane ze sobą rzeczywistości, a jako małżonkowie w pierwszej kolejności nie jesteśmy posyłani gdzieś „daleko” czy tylko „od święta”. „Misja: rodzina”? No tak!…
Misja ta nie polega na jakimś jednokierunkowym przekazie własnych zasobów miłości i wiary, lecz raczej na wspólnym przyjmowaniu i pielęgnowaniu Bożych darów oraz wzajemnym obdarowywaniu się. Dobrze uświadamiały to nam pytania, wokół których owocnie dzieliliśmy się w (trzech) grupach.
W jakich momentach czujemy się szczególnie kochani w swojej rodzinie?
Ciepłe przywitanie po późnym powrocie z pracy, obiad na stole, porządek w szafie (od „niewidzialnej ręki”), trafione prezenty, których byś sam(a) sobie nie wymyślił(a), miłe niespodzianki, kwiaty, laurki od dzieci (czy także od współmałżonka!), czułe słowa i wyznania, wspólne żartowanie i pogawędki, a może rozumienie się bez słów? Język miłości dostarcza wielu zróżnicowanych środków wyrazu, jest kreatywny…
Co się najbardziej sprawdza w naszym wspólnym przeżywaniu wiary?
Tutaj w odpowiedziach na plan pierwszy wysuwały się „zabiegi” wobec naszych dzieci, którym należy pomagać w przeżywaniu wiary na różnych etapach ich rozwoju, zachowując jednocześnie szacunek wobec ich poszukiwań i zmagań.
Rodzinna modlitwa przy wieńcu adwentowym połączona z codzienną porcją lektury tematycznie związanej z czasem oczekiwania ma szanse się sprawdzić nawet pośród zwykle wojującego ze sobą rodzeństwa (bo czy wszystkim nie pomaga narastająca atmosfera bliskich już świąt?!). A Bóg może też sprawić cud, że ośmiolatek, który wciąż jeszcze fatalnie zachowuje się w kościele, zechce stawać przy ołtarzu jako ministrant i to zaangażowanie go „spacyfikuje”.
Ale cóż powiedzieć o wspólnym przeżywaniu wiary z naszymi nastolatkami?! Trudne wyzwanie! Niektórym z nas udawało się ich „skusić” jakimś kreatywnym zaangażowaniem (choćby nawet „mniej kościelnym”) czy nietypowym wyjazdem (np. tanecznymi rekolekcjami). Przede wszystkim warto jednak słuchać i nie osądzać dorastających dzieci. My nie rozwijaliśmy wiary w takiej mniejszości jak one i nie wiemy, jak byśmy sobie na ich miejscu radzili z presją rówieśniczego środowiska.
W materiałach formacyjnych pytań proponowanych do dzielenia się w grupie było więcej – za dużo, by je wszystkie spożytkować podczas godzinnego tylko spotkania (to samo dotyczyło propozycji z karteczkami)!
Do rozważania podczas Namiotu Spotkania podarowany nam został Hymn o miłości. Nieoczekiwanie przyszła uzupełniająca odpowiedź na pytanie o szczególne doświadczanie miłości w rodzinie. Czy nie powinienem się czuć kochany przez Boga zwłaszcza wtedy, gdy On uzdalnia mnie do miłości w trudnych sytuacjach z dziećmi czy żoną – poprzez cierpliwość, łagodność, wspaniałomyślność, przebaczenie. Kocham, więc jestem… kochany. Obdarowujący jest uprzednio obdarowany przez Boga.
Czas mijał szybko. Pozostała już tylko msza i końcowa agapa, w których… niestety nie uczestniczyłem. Nie udało mi się namówić odebranych z diakonii dzieci, byśmy pozostali dłużej.
Dobrze, że dzieci miały opiekę (ulokowane tuż nad rodzicami, tzn. nad „kawiarenkową” kaplicą). Był przez chwilę – parę dni przed ADW – niepokój, że ze względu na zaostrzone regulacje prawne diakonii wychowawczej może tym razem w ogóle nie być. „Nowa” (od września) para rejonowa nad wszystkim jednak czuwała.
Piotr Wojdak
Liczba odwiedzin: 0

