Oaza Nowego Życia I

Fotogaleria

Świadectwo

Jaką niespodziankę przygotowałeś dla nas Panie ?

Do Domowego Kościoła wstąpiliśmy w 2013r. Bardziej to było moje pragnienie niż męża. Szukałam bodźca, który by ożywił nasze małżeństwo, ponieważ wielka rutyna, przyzwyczajenia i brak czasu powodowały, że nie było nas jako małżeństwa, nie rozmawialiśmy ze sobą, bardzo mi się to nie podobało. Byłam zaniepokojona taką rzeczywistością. Wiedziałam, że tylko Jezus może to zmienić gdy zainterweniuje i powtórzy cud z Kany. Od pary rejonowej słyszałam, żeby wzrastać w wierze i miłości, należy jeździć na rekolekcje, gdyż są niezbędne do prawidłowego formowania. Kilka razy proponowałam mężowi wspólny wyjazd na oazę, lecz zawsze spotykałam się z jego odmową gdyż były inne, ważniejsze sprawy. Nie było więc mowy o wyjeździe. Mąż twierdził, że szkoda poświęcać dwóch tygodni na siedzenie w zamkniętym ośrodku. Twierdził, że się zastanowi jeżeli będą nad morzem.

Na początku tego roku – w zimie, przypomniałam sobie jego słowa i zaczęłam szukać dwutygodniowych rekolekcji. Znalazłam Oazę I stopnia w Mrzeżynie trwającą od 16.07 do 01.08.2024r. Gdy poinformowałam męża, że znalazłam rekolekcje tak jak chciał – nad morzem, był bardzo zaskoczony ale ciągle niezdecydowany. Przeprowadziliśmy wiele rozmów na temat wyjazdu. Było ciężko. W końcu z wielkim trudem podjęliśmy decyzję, najpierw o wypełnieniu kwestionariusza, a następnie o wpłacie I raty. Kiedy przyszedł termin wpłaty II raty mąż wahał się i powiedział – jedź sama. Dużo było trudności. W końcu doszliśmy do porozumienia i mąż zgodził się na opłacenie całości. Cały czas dziękowałam Bogu za zaproszenie i z góry dziękowałam za przygotowaną tam dla nas niespodziankę.

Kiedy przyjechaliśmy na teren ośrodka, Pani Monika – organizatorka wskazała nam miejsce na niebieskim polu. Szczęśliwi, że już dojechaliśmy i wszelkie trudy podróży już są za nami, usłyszeliśmy pytanie wychodzącego z ośrodka jakiegoś człowieka, „dlaczego tu stajecie ?, co to? – jesteście niepełnosprawni?” Moja odpowiedź była automatyczna, „tak jesteśmy niepełnosprawni, dlatego tu przyjechaliśmy”. Do dziś zastanawiam się dlaczego tak odpowiedziałam.

Rekolekcje zorganizowało małżeństwo Monika i Witek Torbaccy które odbywały się w Domu Rekolekcyjnym przy parafii p.w św. Apostołów Piotra i Pawła. Duchowym ojcem rekolekcji był ksiądz Łukasz Śniady. Oprócz pary moderatorów były 3 małżeństwa animatorów, które pilotowały kręgi. W naszym kręgu parą animatorów byli Alinka i Radek Rusinek. Rekolekcje przesycone były bożą mądrością, wypełnioną modlitwą, rozważaniami, dzieleniem się Słowem Bożym i osobistymi odczuciami. Była też codzienna Eucharystia i namiot spotkania przed Najświętszym Sakramentem.

Na oazie przeżywaliśmy;
– odnowienie Chrztu Świętego,
– zesłanie Ducha Świętego,
– modlitwę wstawienniczą,
– odnowienie przyrzeczeń małżeńskich,
– dialog małżeński przed Najświętszym Sakramentem.

Można było skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Była również możliwość rozmowy z charyzmatycznym, życzliwym i dobrym kapłanem.

Najważniejszy dla nas był dialog małżeński, do którego spokojnie zasiedliśmy i w jeszcze większej zgodzie wstaliśmy od stołu, (co nam się rzadko udawało w domu). Wypracowaliśmy Regułę Życia: – wspólną codzienną modlitwę małżeńską przez 0.5 godziny i wspólną codzienną mszę świętą wieczorną. Była to jakby odpowiedź na moją tęsknotę jakiejś zmiany i jedności w naszym małżeństwie.

To była właśnie ta niespodzianka, której oczekiwałam. Nie wiedziałam tylko, że to będzie aż tak wielka łaska, poruszająca nasze serca. Wróciliśmy szczęśliwi do domu – choć mąż bardzo nie chciał wyjeżdżać z tychże rekolekcji. Pan Jezus uleczył nas z „niepełnosprawności małżeńskiej”. Podnosił, przytulał, głaskał, oczyszczał, odkurzał i leczył aby w rezultacie „ustawić nas do pionu”. Pokazał nam nowe, lepsze życie, nowe horyzonty i przestrzenie. Do dziś brzmi w uszach moich jakże ważne zdanie – „to decyzja zmienia życie”. Podjęliśmy bardzo ważną decyzję. Wierzę, że dzięki podjętej Regule Życia zmieni się nasze małżeństwo. Pan Jezus jest z nami, wspiera nas. Zaczęliśmy już praktykować tę regułę.

Bóg nadał nową jakość naszemu małżeństwu, ukazał jego sens i piękno. Doświadczyliśmy, że Jezus „wodę rutyny”, oziębłości, nudy przemienił w „wino miłości” i obdarował nas takim darem. Wierzę, że jest to dopiero początek zmian w naszym małżeństwie. Bardzo żałujemy, że decyzja o wyjeździe na rekolekcje zapadła w naszym małżeństwie tak późno. Straciliśmy wiele cennego czasu. Gdybyśmy pojechali na rekolekcje zaraz po wstąpieniu do Domowego Kościoła nasze życie małżeńskie byłoby inne, lepsze a co najważniejsze – skorzystałaby z tego cała nasza rodzina.