Prawda Krzyż Wyzwolenie - znak roku

Oaza Nowego Życia II stopnia – świadectwa

Świadectwo dwóch małżeństw przeżywających Oazę Nowego Życia II stopnia w Mrzeżynie w dniach 02-18.07.2021 roku.
Poniżej świadectw link do galerii zdjęć z tych rekolekcji.

Świadectwo Beaty i Piotrka

NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!

Jesteśmy małżeństwem od 29 lat, przyjechaliśmy z małego miasta na obrzeżach Borów Tucholskich w diecezji pelplińskiej. W Domowym Kościele jesteśmy 8 lat i mamy trójkę dorosłych dzieci.

Od 2 lat szukaliśmy odpowiedniego terminu Rekolekcji DK II stopnia, w ubiegłym roku nie mogły się one odbyć z powodu pandemii. Ze względu na termin urlopu żony na rekolekcje zapisaliśmy się do Mrzeżyna. Miejscowość ta pozytywnie kojarzyła się, ponieważ niedaleko stąd odbywałem w młodości zasadniczą służbę wojskową.

Miło było nam, gdy na wejściu do Domu Rekolekcyjnego powitali nas moderatorzy Karolina i Hubert oferując pomoc w zaniesieniu walizek do pokoju.
W pierwszych dniach Oazy poznawaliśmy się wzajemnie z innymi małżeństwami. Różne wspólnie wykonywane posługi ( liturgiczne, gospodarcze i porządkowe) bardzo nas zbliżyły do siebie. W kolejnych dniach rekolekcji mogliśmy odkrywać głębię tematów związanych z Księgą Wyjścia i tajemnicami Liturgii pod czujnym okiem księdza Łukasza i animatorów Agnieszki i Mirka.
Nasze relacje z Panem pielęgnowaliśmy uczestnicząc w starannie przygotowanych nabożeństwach liturgicznych i Eucharystii wspierani przez kleryka Marka i animatorów Annę i Darka. Nie brakowało nam w rekolekcjach chwil zadumy i modlitwy oraz radości wspólnoty na pogodnych wieczorach. Ważnym zagadnieniem było przypomnienie charyzmatu Ruchu Oazowego czcigodnego Sługi bożego ks. Franciszka Blachnickiego i podkreślenie ważności wypełniania przez małżonków zobowiązań (szans). Upewniliśmy się w przekonaniu, że jesteśmy w DK na właściwej drodze wiary, którą mogliśmy na rekolekcjach doświadczać i pogłębić.

W trakcie wyjścia wspólnoty – EXSODUSU – dotknął mnie moment, kiedy idąc w ciemności za księdzem myślałam w drodze „Co chce mi Pan w niej powiedzieć?”. Podczas czytań poruszył mnie usłyszany fragment z księgi Izajasza: „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość Moja nie odstąpi od Ciebie”. Mając to zapewnienie Boga, pytałam się dalej „Czego Pan jeszcze ode mnie oczekuje, co mam zrobić?” W kolejnym dniu rekolekcji „Zmartwychwstania” mogliśmy razem z mężem otrzymać łaskę sakramentalnego pojednania, która scaliła naszą jedność i miłość małżeńską. Potem zostaliśmy zaskoczeni prośbą moderatorki i księdza o danie świadectwa na Dniu Wspólnoty. I tak otrzymałam od Boga odpowiedź na moje pytanie z drogi wyjścia, iż mam zaświadczyć o mojej przyjaźni z Jezusem, który jest dla mnie Przewodnikiem w małżeństwie i rodzinie. Dzięki Bożej łasce wyzwalać się ze zniewoleń i pomimo trudności nieść swój krzyż. Siłę do przemiany życia czerpać z Eucharystii, Słowa Bożego i modlitwy. Mamy z mężem wspierać się wzajemnie i z miłością służyć Panu.

Razem z żoną mocno przeżyliśmy moment odnowienia przyrzeczeń Chrztu Świętego nad brzegiem morza, tak jak Izraelici po przejściu przez Morze Czerwone, idąc po piaszczystej drodze. Chwila obmycia twarzy wodą święconą była znakiem naszego ponownego przymierza z Bogiem. Z radością świętowaliśmy drugi raz w roku Wigilię Paschalną, ale teraz w lipcu, chwaląc Zmartwychwstałego Pana głośnym spontanicznym śpiewem po nocnej Eucharystii.

Dziękujemy Panu Bogu za dar tych rekolekcji w Mrzeżynie, wszystkich w nich posługujących i uczestników, tworzących Żywy Kościół.

Chwała Panu!!!
Beata i Piotrek

Świadectwo Pauliny i Tomka

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Na rekolekcje zapisywaliśmy się już w pierwszym dniu przyjmowania zgłoszeń, zaraz po północy, bo mieliśmy ogromne pragnienie przeżycia drugiego stopnia ONŻ.

Mimo że pierwszy stopień był wykańczający i ilość punktów programu nas przytłaczała, to zdecydowaliśmy się wybrać po raz kolejny na 2-tygodniowe rodzinne wakacje z Bogiem w myśl sentencji, że gdy Bóg na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym. Teraz wiemy, że był to strzał w dziesiątkę. Oczywiście dochodziły do nas głosy, że rekolekcje przez pandemię mogą się nie odbyć, ale zaufaliśmy Panu, że On się tym zajmie, że Bóg czuwa nad tym dziełem. I tak też się stało.

Na rekolekcjach na nowo odkryliśmy ważność dialogu małżeńskiego, z którym mieliśmy problem, bo nie kojarzył się nam z „randką”, ale raczej z wzajemnym atakiem na siebie, wytykaniem sobie błędów. Tym razem czuliśmy obecność Boga między nami. Duch Święty otworzył nasze serca na siebie i rozmawialiśmy ze sobą spokojnie, z pokorą i pozytywnym nastawieniem. Pomogły nam pytania pomocnicze oraz skupienie się tylko na naszej relacji. Bardzo miło było usłyszeć od współmałżonka, że te rekolekcje nas do siebie zbliżyły, że mamy tą jedność, o którą tak długo walczyliśmy.

Dużym przeżyciem był dla nas Dzień Paschy, dzień który był pamiątką wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej oraz odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Podczas naszego exodusu mogliśmy wcielić się w Izraelitów i przeżyć to co oni  wsłuchując się w czytane Słowo Boże.

Ważnym momentem dla nas była wspólna adoracja przed Najświętszym Sakramentem, gdzie zawierzyliśmy Bogu naszą rodzinę.

Podczas rekolekcji panowała atmosfera przyjaźni i otwartości, dzięki czemu czuliśmy się częścią prawdziwej wspólnoty, tak jak byśmy się znali od lat. Życzliwość, uśmiech, dobroć serca, wzajemna pomoc zbliżały nas do siebie. Dzięki zaangażowaniu diakonii wychowawczej mogliśmy w 100% uczestniczyć w każdym punkcie programu, bez obaw o nasze pociechy. Oczywiście dopadało nas zmęczenie nie raz, nie zawsze było kolorowo, ale ten czas będziemy bardzo ciepło wspominać. Owoce widzimy już dziś m. in. przez przystąpienie do KWC. Staliśmy się bardziej świadomymi członkami DK. Zrodziło się w nas szczere pragnienie dalszej formacji i uczestnictwa w następnych rekolekcjach. A przyjęcie posłania do dawania świadectwa odczytujemy jako nasz exodus, wyjście z naszej niewoli ograniczeń i lęków do życia w wolności dzieci Bożych. Czekamy na dalsze owoce.

Zostańcie z Bogiem
Paulina i Tomek

Galeria zdjęć

Autor zdjęć: H. Kaczmarek