Seria „Wywiady” – Karolina i Hubert Kaczmarek
Seria „Wywiady” to odpowiedzi małżeństw i młodzieży formujących się w Ruchu Światło-Życie naszej Archidiecezji na kilka pytań.
Powstała po to byśmy mogli ubogacić się świadectwem ich życia, formowania się we wspólnocie, przeżywania tej formacji w swoim życiu osobistym, małżeńskim, rodzinnym.
Co miesiąc na naszej stronie ukaże się jedno świadectwo.
Zachęcamy do czytania.
Wywiad z Karoliną i Hubertem

Szczęść Boże!
1. Karolina i Hubert Kaczmarek. Mieszkamy w Szczecinie, jesteśmy małżeństwem 18 lat, mamy pięcioro dzieci: Bogusię – 16 lat, Zuzię – 13 lat, Kubę – 8 lat, Mikołaja – 6 lat i Adasia 2,5 roku. Zuzanna urodziła się z zespołem Downa, miesiąc przed terminem porodu, a najmłodszy synek przyszedł na świat w 26 tygodniu ciąży, jako skrajny wcześniak – jest dla nas żywym Cudem od Pana. Nasz kościół parafialny to Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa. Od 13 lat należymy do wspólnoty Domowego Kościoła gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie .
2. Karolina: Oazę poznałam już jako mała dziewczynka, ponieważ rodzice uczestniczyli w spotkaniach kręgu Domowego Kościoła. Nie jeździłam z nimi na rekolekcje, Mama bardzo się zraziła, po I stopniu, kiedy byli w Krościenku z moją pół roczną siostrą i niestety trafili na bardzo surowe warunki, które utrudniały im przeżycie rekolekcji. Ale pamiętam, (miałam wtedy sześć lat) Spotkanie Opłatkowe w parafii na Królowej Korony, panowała radosna atmosfera świąt, było dużo ludzi i dzieci, podobało mi się to.
Hubert: Mając 14-15 lat chodziłem na spotkania Oazy młodzieżowej Ruchu Światło-Życie przy parafii św. Ottona. Uczestniczyłem też w tzw. „zerówce” rekolekcji młodzieżowych. Jednak później przeprowadziłem się z rodzicami do centrum i zająłem się posługą lektorską w parafii św. Jana Chrzciciela.
Częściej towarzyszyła nam nazwa Domowy Kościół. Na początku formacji, kiedy poznawaliśmy po kolei zobowiązania, historię, charyzmat i zasady, byliśmy bardziej skupieni na kręgu, na tym co było najbliżej nas.
Ruch Światło-Życie, Foska – znak ruchu były nam znane, zasłyszane, ale odkrywanie głębi, znaczenia, różnorodności, tego, że są różne gałęzie Ruchu przychodziło z czasem, wraz z naszym rozeznawaniem i podejmowaniem posług. Natomiast namacalnym doświadczeniem czym jest Ruch, jest dla nas przeżywanie Dni Wspólnoty, w pamięci mamy szczególnie te ”duże” np. na III stopniu ONŻ, gdzie spotkały się Oazy Dzieci Bożych, Młodzieżowe, Domowego Kościoła (wszystkich stopni}, Dorosłych oraz Kapłani lub Kongregacja Odpowiedzialnych. Ogrom ludzi, siła i moc na chwałę Pana. To robi na nas ogromne, „Boże” wrażenie.
3. Po ślubie na początku to ja chciałam, abyśmy weszli do wspólnoty Domowego Kościoła, (doświadczenia moich Rodziców podpowiadały, że to dobry kierunek), jednak mój mąż nie był przekonany, więc nie naciskałam. Kiedy już „odpuściłam”, okazało się, że w Sercu zbierła się grupa młodych małżeństw do nowego kręgu. Podeszłam do tego dość chłodno, ale Hubert zaczął się interesować bardziej. Postanowiliśmy więc spróbować. I tak się zaczęło…
4. Były to spotkania młodych małżeństw, z którymi mogliśmy porozmawiać na różne tematy, nie tylko religijne, podzielić się doświadczeniem, pomagać sobie nawzajem, przeżywać ważne chwile naszego życia, wspólnie się modlić. Ważne, cenne i zachęcające, choć wymagające czasu i wysiłku, było to, że wspólnota dawała określone narzędzia do wzrostu wiary, wskazówki do budowania wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej. Myślę, że momentem, w którym naprawdę zrozumieliśmy, że to jest droga dla nas, było przeżycie rekolekcji ONŻ I stopnia. Pojechaliśmy na nie po pierwszym roku pilotażu (z naszą dwuletnią córeczką Miłką).
5. NASZA DROGA FORMACJI:
(Pilotaż, formacja podstawowa – pierwsze lata wg konspektów I,II roku pracy, Komunikacja w małżeństwie, a później praca na bazie Listów DK. Rekolekcje: ONŻ I, II, III stopnia, ORAR I, II stopnia, wyjazdowe Triduum Paschalne, ORD, ORDR I, II stopnia, Sesja o pilotowaniu kręgów, Dialog Małżeński, Rekolekcje dla Par Rejonowych, Oaza Modlitwy,
Para animatorska: ONŻ I stopnia
Prowadzenie rekolekcji: ONŻ I, II stopnia, ORAR I, II stopnia)
😊Musieliśmy sobie przypomnieć 😊
Zaczęliśmy od pilotażu, prowadzili nas Dorota i Wilhelm Grzesiakowie, na samym początku było nas chyba 8 czy 9 par, pod koniec zostało 6 małżeństw. Już po pierwszym roku pojechaliśmy na rekolekcje ONŻ I stopnia prowadzone przez Anię i Darka Porazików, do Krajnika. Gdzieś blisko i niedrogo, bo to ponad dwa tygodnie, z małym dzieckiem i nie do końca wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Te rekolekcje dały nam poczucie wspólnoty, spotkania z Bogiem w „Świętym” (modlitwa, Eucharystia, konferencja) i codziennym czasie z drugim człowiekiem (wzajemna pomoc, przygotowywanie i spożywanie posiłków, sprzątanie, wspólne zabawy i odpoczynek). Zaszczepiły w nas także głębokie pragnienie uczestniczenia w kolejnych rekolekcjach. Wróciliśmy pełni energii, zapału, napełnieni Duchem i nowymi treściami, gotowi do nowych zadań i dzielenia się przeżyciami ze wspólnotą. W ciągu roku była praca w kręgu, dalsze zapoznawanie się i docieranie, tworzenie więzi i uczenie się siebie nawzajem oraz praca w domu nad zobowiązaniami i relacjami w małżeństwie i rodzinie. Właściwie co roku, z Bożą Łaską udawało nam się jeździć na rekolekcje – te z formacji podstawowej z naszą diecezją, na specjalistyczne wyjeżdżaliśmy w Polskę. Przekonanie o ważności rekolekcji dało owoce w postaci naszego zaangażowania się w pracę Diakonii Oaz Rekolekcyjnych.
6. Posługa – to wyzwanie (przyszło do nas szybko, ponieważ zostaliśmy pierwszą parą animatorską po pilotażu naszego kręgu. Później, w niedługim czasie kolejne – posługa animatorów na rekolekcjach ONŻ I stopnia, para rejonowa, para pilotująca, odpowiedzialni za Diakonię Oaz Rekolekcyjnych. W między czasie prowadzenie rekolekcji. W sumie byliśmy w tych posługach przez 8 lat.) Tak, wyzwanie, odpowiedzialność, praca nad sobą, dodatkowe spotkania, przygotowanie materiałów, sprawdzanie i przesyłanie wiadomości, i inne rzeczy, których „nie widać”, a trzeba je zrobić. Po ludzku niemożliwe, czasem stres, złość, bezsilność… bo już brakuje siły, pomysłów, czasu, ludzi…
I tu przychodzą Boże rozwiązania. Zawsze czuliśmy, że otrzymujemy na tę posługę specjalną łaskę, która nas umacnia, dodaje umiejętności, odwagi i pewnej odporności. Na pewno jest to też pole do poznawania siebie, wychodzenia ze strefy komfortu, przełamywania swoich lęków, zniechęcenia, odkrywania talentów, uczenia się pokory i cierpliwości, współpracy w małżeństwie, wspierania się w modlitwie i pracy, ogarniania codziennego życia i wplatania w nie Bożej Miłości, która pomaga kochać głębiej i patrzeć na świat bardziej, jak Jezus.
7. Która posługa była szczególna? Jakie owoce?
Każda była trochę inna, w innym wymiarze, ale wydaje nam się, że wszystkie dawały nam poczucie bycia częścią wspólnoty, takiej bliskości z ludźmi. I Opieki Bożej, prowadzenia przez Niego. W czasie pełnienia tych posług, doświadczyliśmy mocy modlitwy, wsparcia i ogromnej życzliwości wspólnoty – szczególnie kiedy urodziła się nasza Zuzia, kiedy urodził się Adaś. Pan Bóg wywracał nasze życie do góry nogami, ale czuliśmy, że trzyma nas za rękę. Dawał nam doświadczenia trudne, ale i piękne. Podczas naszej 3-letniej posługi pary rejonowej obdarzył nas dwoma, zdrowymi synami. Nasze dzieci rosną, rozwijają się, tworzymy dużą, głośną rodzinę – nieidealną, z trudnościami, ale jesteśmy Mu wdzięczni za dar życia, za to, że postawił nas w tych różnych miejscach, za wszystkie te doświadczenia, bo one nas tworzą właśnie takimi, jakimi jesteśmy. I takimi nas Pan Bóg kocha.
Dlaczego podejmowaliśmy posługę?
Rozeznawaliśmy, pytaliśmy, modliliśmy się, szukaliśmy odpowiedzi w Piśmie Świętym, pytaliśmy czy to będzie dobre dla naszego małżeństwa, dla naszej rodziny.
Zostaliśmy też nauczeni: Jest czas brania i czas dawania. Pan Bóg nie wybiera uzdolnionych, lecz uzdalnia powołanych. Równi usługują równym. Zawsze oddajemy się Panu, jako narzędzie w Jego ręce, abyśmy dla innych mogli dać, to co mamy od Niego, żeby to działanie było na Jego Chwałę, nie naszą. Staramy się być autentyczni, kierować się dobrem, podchodzić do spraw i sytuacji indywidualnie, choć nie zawsze nam to wychodzi, bo jesteśmy ułomnymi ludźmi i cały czas musimy uczyć się przyjmować Boże Światło. Jest to także wdzięczność dla tych, którzy nam poświęcali swój czas i wysiłek prowadząc nas tą drogą oraz osiągnięcie pewnej świadomości, dojrzałości i gotowości do podejmowania kolejnych kroków w formacji – mogę, chcę służyć innym. Jednocześnie widzimy, że dając znowu otrzymujemy nowe dary, łaski, wchodzimy głębiej w charyzmat Ruchu.
8. Domowy Kościół jest to piękna droga do świętości, ruch daje nam wiele narzędzi, darów, zobowiązań poprzez które dają nam możliwość zbliżania się do siebie ale także do Boga. Wspólnota uczy nas jak budować wspólnotę wiary, nadziei i miłości we własnym małżeństwie. Domowy kościół pomaga nam wzajemnie mobilizować się do pracy nad sobą, nad swoimi ułomnościami przede wszystkim do pogłębiania naszych relacji w rodzinie i z Bogiem. Ponadto bycie we wspólnocie uczy pielęgnować miłość małżeńską, uczy jak rozwiązywać konflikty małżeńskie, daje narzędzia do nawiązywania głębszych kontaktów i dobrych relacji z dziećmi, uczy doświadczyć życia we wspólnocie. Wspólnota to przede wszystkim ludzie. Żywi, doświadczający trosk i radości, podążający za Głosem Boga w codziennej drodze życia. Takich ludzi spotkaliśmy, tu mamy przyjaciół. Dzięki doświadczeniu, współpracy budujemy nasze relacje, możemy liczyć na wzajemną pomoc – duchową, braterską, w różnych sytuacjach życiowych, ubogacamy się wzajemnie i umacniamy w wierze, a także uczymy się wrażliwości na drugiego człowieka.
9. Ogromną i nieocenioną wartością w Domowym Kościele są posługujący w nim Księża. Mieliśmy i mamy to szczęście że było i jest nam dane współpracować po dzień dzisiejszy z wieloma kapłanami: czy to w macierzystym kręgu, czy w Kręgu Rejonowym, czy w kręgu pilotowanym czy w Diakonii Oaz Rekolekcyjnych czy wreszcie podczas prowadzenia rekolekcji Domowego Kościoła. Każda z tych posług księży była inna, ale była za każdym razem oddana wspólnocie do której razem z kapłanem posługiwaliśmy. Po dzień dzisiejszy mamy z wieloma kapłanami kontakt. Pamiętamy o nich w modlitwie, dziękując Bogu za ich dar kapłaństwa. Staraliśmy z kapłanem budować wspólnotę. Za każdym razem czuliśmy że kapłan był i jest znakiem Chrystusa, od każdego czuliśmy że jest świadkiem wiary, nie tylko był ale czynnie uczestniczył czy to w kręgu czy podczas rekolekcji. Za każdym razem czuliśmy wsparcie nie tylko modlitewne ale także troskę o poprawność nauczania i rozeznawanie woli Bożej dotyczącej spraw wspólnoty. Każdy kapłan nam dany był otwarty, mogliśmy liczyć na jego doświadczenie, dzielił się swoim życiem jak i Słowem Bożym
10. Powołani do misji. Oddaliśmy posługę, jesteśmy zwykłymi członkami Ruchu Ś-Ż, Domowego Kościoła i wracamy do podstaw – czyli naszej rodziny. To jest teraz naszą misją Po tych kilku latach, widzimy jak, nasze dzieci, które wkraczają w wiek dorastania, potrzebują naszego wsparcia. W obliczu wielu nowych zagrożeń, naszym zadaniem jest, pokazywanie światu, że można żyć w dużej, wielodzietnej rodzinie, z dzieckiem z niepełnosprawnością, blisko Boga, wyznając chrześcijańskie wartości. Mamy tworzyć nową kulturę, kierować się miłością, dobre m i szacunkiem dla każdego życia, ukazywać radość, równowagę i pokój w naszej codziennej drodze do świętości.
„Nie lękajcie się, ja jestem z Wami, bądźcie mocni w wierze” – słowa tej piosenki towarzyszą nam od dnia zawarcia sakramentu małżeństwa. I choć to trudne, będziemy się starać, bo…
„Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia… „
A myśl, o tej nowej kulturze w nas kiełkuje,
może z Bożą pomocą, coś z tego wyrośnie…
Pozdrawiamy w Panu
Karolina i Hubert Kaczmarek
Liczba odwiedzin: 8

