Świadectwo Jacka

Tegoroczny Adwentowy Dzień Wspólnoty był zapowiedziany już dawno, wyraziliśmy chęć udziału w nim, ale w przeddzień przyszła jakaś niechęć, a bo zimno, morko i tyle do zrobienia w domu.

Na szczęście przyszła też myśl: im bardziej mi się nie chce – tym bardziej później jest dobrze, radośnie i wracam z takich spotkań umocniony. Oczywiście tak też było i tym razem, już w trakcie zawiązania wspólnoty tyle znajomych twarzy, uśmiechów, radosnych przywitań. Zabrakło miejsca w salce, w której zaczynaliśmy, więc frekwencja przerosła oczekiwania. Może więcej osób miało takie same myśli jak moje.

Później konferencja wygłoszona przez ks. moderatora Adama Bliźniuka ukazała mi nie tylko bogactwo wspólnoty, Żywego Kościoła, którą przecież odkrywamy w tym roku formacyjnym niejako na nowo, ale również uświadomiła pod iloma różnymi aspektami możemy patrzeć na każdą wspólnotę, czy to rodzinną, czy kręgu, parafii, czy tez środowiska pracy itd. itp.
A jednocześnie chwila refleksji nad tym co może każdej z tych wspólnot zagrażać.

Po konferencji spotkanie w grupach, gdzie każdy mógł podzielić się swoimi spostrzeżeniami i uwagami dot. teamu. Ja na pewno utwierdziłem się, że bogactwem naszej wspólnoty jako Domowego Kościoła jest „różnorodność” i mimo, że wszyscy wyznajemy te same wartości, mamy tego samego Pana, to jednak każdy jest inny, każdy inaczej na swój sposób wierzy, każdy coś wnosi do wspólnoty. I to jest piękne.

Następnie kulminacja – czyli Eucharystia poprzedzona Namiotem Spotkania przed Najświętszym Sakramentem, wspólna modlitwa wspólne spożywanie Ciała i Krwi i mimo przenikającego ciało zimna – gorąc modlącej się wspólnoty.

Na koniec coś dla ciała i wspólne świętowanie Agape przy gorącej zupie i czymś słodkim. Rozmowy, rozmowy, rozmowy… – a tak nie chciało mi się jechać 😊

Jacek