Świadectwo z rekolekcji ORD w Brennej

Długa majówka kojarzy się z wypoczynkiem, grillowaniem, wygrzewaniem się w wiosennych promieniach słońca. Zaplanowaliśmy sobie urlopy w tym okresie, bo to tylko trzy dni a cały tydzień wolny, w sumie bez wielkich planów co będziemy w tym czasie robimy …
Od dłuższego czasu szukaliśmy rekolekcji ORD, na których jeszcze nigdy nie byliśmy, a często o nich słyszeliśmy. Nigdzie jednak nie mogliśmy takich znaleźć…
W połowie marca przypadkiem (a może właśnie nie 😉) trafiliśmy na ogłoszenie Diakonii Oaz Rekolekcyjnych z Katowic z zaproszeniem na ORD w terminie od 30 kwietnia do 4 maja w Brennej. Krótka narada i jeszcze tego samego dnia dopełniliśmy formalności (zgłoszenia, wymagana opłata) i zaczęliśmy się cieszyć na ten wyjazd. Nowe rodziny, pewnie garstka młodzieży nikogo nie znamy, więc nic tylko jechać i czerpać, poznawać.
Na miejscu okazało się, że oprócz nas jest w sumie … jedna rodzina z trójką dzieci, a pozostałe około 30 osób to młodzież formująca się w naszym Ruchu i jeden ksiądz uczestnik. I oczywiście trafiliśmy do grupy innej, niż to drugie małżeństwo. I to był wielki dar, dar odkrywania ponownie młodości, zapału i jedności mimo różnicy wieku. A że o Jedności było bardzo dużo, to i tym lepiej.
Pierwszego dnia Namiot Spotkania trwający bagatela 1 godzinę, pierwsza myśl, aż tyle, jak dam/y radę, a później piękny czas trwania przed Panem, czasami tylko trwanie, czasami modlitwa, wsłuchanie się w Słowo Boże. Oprócz tego konferencje, spotkania w grupach, wszystko przepełnione treścią i świadectwami innych. Nie będzie zdradzał szczegółów – jedzcie zobaczcie, ale rekolekcje dały nam wiele, bardzo wiele w kontekście zagłębienia się w charyzmat Ruchu Światło-Życie, tego jak tworzył go ks. Blachnicki, jak robił to będąc mocno osadzonym w Kościele….
I na koniec, może nie najważniejsze, ale sprzyjające zadumie, piękne otoczenie Beskidu Śląskiego i pogoda, która wyjątkowo dopisywała. Wypoczynek w weekend majowy z Panem Bogiem, może bez grilla, ale nawet przez chwilę nie przyszedł on na myśl 😊
I poczucie, że ten niezaplanowany wcześniej czas udało się przeżyć dobrze.
Dorota i Jacek Biernaccy