Seria „Wywiady” – Hania

Seria „Wywiady” to odpowiedzi małżeństw i młodzieży formujących się w Ruchu Światło-Życie naszej Archidiecezji na kilka pytań.
Powstała po to byśmy mogli ubogacić się świadectwem ich życia, formowania się we wspólnocie, przeżywania tej formacji w swoim życiu osobistym, małżeńskim, rodzinnym.
Co miesiąc na naszej stronie ukaże się jedno świadectwo.
Zachęcamy do czytania.
Tym razem świadectwo Hani z gałęzi młodzieżowej.

Wywiad z Hanią

1) parę informacji o sobie, Waszej rodzinie…

Mam na imię Hania mam 17 lat i chodzę do 3 klasy liceum.

2) Czy słyszałaś wcześniej o takiej wspólnocie jak Ruch Światło-Życie? Albo kiedy pierwszy raz o takiej wspólnocie usłyszałaś? Co skłoniło Cię do pójścia na pierwsze spotkanie w ramach grupy oazowej?

Pierwszy raz usłyszałam o Ruchu prawdopodobnie w 7/8 klasie dzięki księdzu z kościoła do którego chodzę, zostałam zaproszona na spotkanie rozpoczynające i choć wahałam się przyjść rodzice powiedzieli „spróbuj, nie dowiesz się czy to coś dla ciebie jak nie zobaczysz”, tak wiec zaczęłam chodzić na Oazę.

3) Czym zachęciła Cię formacja Ruchu Światło-Życie że postanowiłaś ją przeżywać?

Coś co zachęca mnie do przeżywania jej jest prawdopodobnie zrozumienie, cierpliwość, otwartość, wiele różnych spojrzeń i zdań na temat relacji z Panem Bogiem, a szczególnie wyznawane wartości i radość. (Też rekolekcje, a jeszcze bardziej wyjazdy)

4) Jaka jest Twoja droga formacji?

Przeżyłam 3 stopnie Oazy Nowego Życia i formuję się w grupie po 3 stopniu, podczas uczestniczenia w nich naprawdę dobrze się bawiłam i poznałam wiele osób. Odkryłam też wiele sposobów na zaufanie Jezusowi i poznania jego łaski. (Zobaczyłam też Rzym!!!)

5) Wiemy że podejmowałaś różnego rodzaju posługi. Która z nich była dla Ciebie szczególna? Dlaczego? Jakie owoce przyniosły te posługi w Twoim życiu?

Aktualnie jestem animatorką Dzieci Bożych, byłam też animatorką młodzieży na wyjedzie w ferie w góry.
Dzieci Boże są moją szczególną posługą, uczą mnie cierpliwości której mi brakuje, przynoszą mi dziecięcą radość i pokazują mi że wspólnota jest ważna, chociaż ja długo się przekonywałem do niej i wolałam robić wszystko sama.

6) Jak zachęciłabyś Twoich rówieśników do włączenia się w formacje Ruchu Światło-Życie?

Warto spróbować, może to nie będzie twoje miejsce, a może jednak tak, lepiej nie analizować tego tylko spróbować i się przekonać.

7) Ogromną i nieocenioną wartością w Ruchu Światło-Życie są posługujący w nim Księża.
Jakie masz doświadczenie współpracy z Księżmi? Czy masz wdzięczność za ich posługę?

Jestem wdzięczna za to że byłam kierowana przez dobrych księży, którym wiele zawdzięczam w mojej osobistej relacji z Bogiem, a także z pomocą przy moich Dzieciach Bożych. Choć, jak to ludzie, nie zawsze było po drodze, to jednak widzę że kapłaństwo to ważne powołanie.

Hania

Liczba odwiedzin: 0

Diecezjalna Oaza Matka – zaproszenie

Droga Wspólnoto😊 Księża Moderatorzy😊

Czas biegnie szybko, dopiero rozpoczynaliśmy rok pracy, widzieliśmy się na Spotkaniu Opłatkowym, a dziś piszemy, aby zaprosić Was na Diecezjalną Oazę Matkę z rozesłaniem na rekolekcje. W tym roku zaprosił nas rejon Słoneczne do parafii przy Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Os. Słonecznym. Spotkajmy się 14 czerwca 2025.

Plan spotkania:
12:45 Przygotowanie do Eucharystii
13:00 Eucharystia z rozesłaniem na rekolekcje, po Eucharystii Agapa – piknik

Kochani, podczas Eucharystii będzie możliwość złożenia deklaracji KWC – formularze do wypełnienia będą dostępne na miejscu. Jeżeli ktoś z Was poczuje że Jego serce otwiera się na podjęcie tego dzieła, dajcie nam znać przed rozpoczęciem Eucharystii.

Wierzymy, że będzie to dla nas wszystkich bardzo piękny czas przepełniony modlitwą i wdzięcznością za dar wiary, dar wspólnoty, za każdego z Was. Spotkamy się najpierw wokół stołu Eucharystycznego, aby potem przy wspólnym posiłku, rozmowach w rodzinnej, pełnej miłości i otwartości na siebie atmosferze budować piękne relacje.

Czekamy na Was! Do zobaczenia!

Ks. Wojciech Koladyński – Moderator Diecezjalny Ruchu Światło-Życie
Ks. Tomasz Gruszto – Moderator Diecezjalny Domowego Kościoła
Agnieszka Krzysztof Rostkowscy Para Diecezjalna Domowego Kościoła


Liczba odwiedzin: 0

Usłyszeć Ruch!

Droga Wspólnoto!
Gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w ankiecie „Usłyszeć Ruch”.

Ankieta daje nam wszystkim możliwość odpowiedzi na pytania, które często stawiamy sobie lub innym będąc członkami Ruchu Światło-Życie.
Ankietę wypełniamy w grupie (kręgu, diakonii) nie ma ona charakteru indywidualnego.
W ramach ankiety należy przeprowadzić dodatkowe spotkanie (inne niż formacyjne) mające charakter – Rozmowy w Duchu Świętym.
Wypełnioną ankietę należy przesłać do 30 czerwca 2025 roku.

Prosimy o podjęcie tego wyzwania które jest bardzo ważne dla naszej wspólnoty.
Poniżej linki, jeden wprowadza w metodę pracy, drugi do przeprowadzenia ankiety:

www.intro.uslyszec.eu
www.uslyszec.eu

Kochani niech głos naszej Archidiecezji również będzie usłyszany!

Pozdrawiamy w Panu
Agnieszka i Krzysztof Rostkowscy

Liczba odwiedzin: 0

Dni Skupienia

Fotorelacja

Świadectwo

W dniach 25-27.04.2025r. w Lubrzy uczestniczyliśmy w Dniach Skupienia Kręgu Diecezjalnego oraz odpowiedzialnych za diakonie.

Początkowo, w chwili podejmowania decyzji jesienią ubiegłego roku nie planowaliśmy tego wydarzenia w naszym życiu, z uwagi na zawirowania zawodowe. Jednak po namowach pary diecezjalnej podjęliśmy trud i zaufaliśmy Panu Bogu. Tym samym jesteśmy wdzięczni, że mogliśmy przeżyć te Dni Skupienia. Cały pobyt pokazał nam jak Bóg czuwa nad nami – wystarczy ufając i zawierzając się Jemu powiedzieć „tak”.

To weekendowe, duchowe spotkanie odbyło się w pięknym Domu Maryi w Lubrzy, prowadzonym przez księży salezjanów.

Ucieszyło nas to, że będziemy mogli spędzić więcej czasu z członkami naszego kręgu diecezjalnego, bo przecież przebywanie ze sobą buduje bliskość z bliźnim. Dodatkowo w sobotę, we wspólnocie uczestników mogliśmy razem przeżywać nieplanowaną transmisję uroczystości pogrzebowych Papieża Franciszka godnie i bez rozproszeń wynikających z obowiązków rodzinnych.

Po południu podczas spotkania kręgu diecezjalnego i odpowiedzialnych za diakonie rozmawialiśmy na temat ankiety „USŁYSZEĆ RUCH” przeprowadzanej w ramach 50. Kongregacji Odpowiedzialnych. Mogliśmy wyrazić swoje spostrzeżenia dotyczące prowadzenia kręgów, postawy członków ruchu, zaangażowania i służby, problemów w Ruchu, jego poprawy, ulepszenia.

Uświadomiło nam to, że wstępując do Kościoła Domowego zrobiliśmy to odpowiedzialnie, bez przymusu przyjmując zasady jakie w nim są, pamiętając, że to w bliźnim jest Chrystus.
Wspólne dyskusje i wypowiedzi, często niepozbawione pozytywnych emocji ukazały nam jak wspaniale ks. Franciszek Blachnicki stworzył zasady Ruchu, nie będąc samemu małżonkiem, ale dobrze znając potrzeby małżonków i rodzin w drodze do zbawienia.

Dużą rolę zarówno w pracy nad ankietą, jak i podczas całego pobytu odegrał ks. Tomasz Gruszto, nasz moderator diecezjalny, którego konferencje, kazania, a także wsparcie duchowe zbudowały nas do działania. Mocne słowa padły o zrozumieniu bliźniego, o ocenianiu drugiej osoby.
Dodatkowo w sobotę wieczorem odwiedził nas ks. Andrzej – miejscowy proboszcz goszczący naszą grupę w Lubrzy. Opowiadał wesoło o współbraciach ze swojej wspólnoty salezjańskiej. Zaznaczył, że w ich zgromadzeniu jest zasada, żeby kochać brata takim jaki jest, że ważniejsza jest miłość bliźniego niż wiele odbytych postów.

Zwieńczeniem wyjazdu do Lubrzy była Niedziela Miłosierdzia i czuliśmy cały czas wielką miłość Boga we wszystkim, co nas otaczało: we wspólnocie, w pogodzie, w przyrodzie, w młodzieży która nas obsługiwała i nam pysznie gotowała.

Weekend w Lubrzy ukazał nam zbieżność Zasad DK z nauką zmarłego Papieża Franciszka. Para diecezjalna zachęcając nas do wyjazdu na Dni Skupienia w Lubrzy pisała, że będzie to dobry czas dla nas, namawiając do otwartości na Boże działanie, abyśmy „dali się Panu Bogu zaskoczyć”, co oczywiście udało się Panu Bogu jak zawsze potwierdzając, że wystarczy Mu tylko zaufać. Wróciliśmy z Dni Skupienia nie tylko wzmocnieni duchowo, ale także wypoczęci.

Chwała Panu!

Joanna i Krzysztof Paszek

Liczba odwiedzin: 0

Seria „Wywiady” – Jagoda i Tomasz Lencewicz

Seria „Wywiady” to odpowiedzi małżeństw i młodzieży formujących się w Ruchu Światło-Życie naszej Archidiecezji na kilka pytań.
Powstała po to byśmy mogli ubogacić się świadectwem ich życia, formowania się we wspólnocie, przeżywania tej formacji w swoim życiu osobistym, małżeńskim, rodzinnym.
Co miesiąc na naszej stronie ukaże się jedno świadectwo.
Zachęcamy do czytania.

Wywiad z Jagodą i Tomaszem

1) parę informacji o sobie, Waszej rodzinie…

Jesteśmy małżeństwem od 29 lat, mamy trójkę dzieci, dwóch synów i jedną córkę. Nasz krąg macierzysty, którego patronką jest Święta Faustyna, jest przy parafii pw Św. Krzyża (rejon Pogodno), natomiast należymy do parafii pw Miłosierdzia Bożego w Szczecinie.

2) czy słyszeliście wcześniej o takiej wspólnocie jak Ruch Światło-Życie? Albo kiedy pierwszy raz o takiej wspólnocie usłyszeliście?

Z rzeczywistością oazową zetknęliśmy się po raz pierwszy w szkole średniej. Wtedy takim widocznym symbolem przynależności do ruchu był znak „fozki” noszony na rzemyku, często w połączeniu z imieniem. Wiele naszych koleżanek i kolegów dumnie nosiło ten znak, a po wakacjach z przejęciem dzieliło się wrażeniami z wyjazdów oazowych.
Ja (Jagoda) byłam w grupie młodzieżowej w rodzinnej parafii, gdzie prowadził nas młody wikariusz Ks. Jan Żółtowski. To były zaledwie dwa lata formacji, ale ziarno zostało zasiane. Do dzisiaj z kilkoma osobami z tej grupy jestem w kontakcie i mamy serdeczne relacje. Warto dodać, że w tamtym czasie nie wiedzieliśmy, że jest też gałąź małżeńska ruchu.

3) co skłoniło Was do pójścia na pierwsze spotkanie kręgu pilotowanego Domowego Kościoła?

Od początku naszego małżeństwa była w nas taka wewnętrzna potrzeba i gotowość na pogłębienie życia duchowego, relacji z Bogiem. Pan słyszał to wołanie, i podczas kolędy poprzez ś.p. Księdza Piotra Grygowskiego zaprosił nas do Domowego Kościoła. Pierwsze spotkanie organizacyjne, z udziałem starszego kręgu (Świętego Józefa), odbyło się w marcu w 1999 roku w salce parafialnej przy kościele Świętego Krzyża. I tak, formujemy się już 26 rok w DK, co ważne w tym samym kręgu.

4) czym zachęciła Was formacja Domowego Kościoła że postanowiliście ją przeżywać?

Jesteśmy małżonkami, i od początku było dla nas jasne, że przez życie, w każdym jego wymiarze chcemy iść razem. Stąd, wspólnota Domowego Kościoła, w której realizuje się ideał duchowości małżeńskiej, czyli dążenie do Boga w jedności ze współmałżonkiem, wydawała się być tą której szukamy.
Naszą parą pilotującą byli Jola i Janusz Paplińscy. Bez wątpienia ich autentyczna żywa wiara, odczytywanie woli Bożej, wzajemna miłość, świadectwo życia, umocniło w nas przekonanie, że to też jest droga dla nas.

5) jaka jest Wasza droga formacji?

Przeżyliśmy formację podstawową jaką oferuje ruch, czyli ONŻ I, II i III o, ORAR I i IIo oraz sesję o pilotowaniu kręgów. Niektóre formy kilkukrotnie. Do pierwszym rekolekcji ONŻ Io dojrzewaliśmy dosyć długo, pojechaliśmy dopiero po czterech latach. To był przełom, od tego momentu nie trzeba nas już szczególnie zachęcać. Każde rekolekcje były darem na tamten czas, każde coś wniosły w nasze życie, co nie oznacza, że zawsze było łatwo. Zupełnie nowym, bardzo ubogacającym doświadczeniem, jest też ponowne przeżycie rekolekcji służąc jako animator czy moderator.

6) wiemy że podejmowaliście różnego rodzaju posługi. Dlaczego? Jakie owoce przyniosły te posługi w Waszym życiu osobistym, małżeńskim, rodzinnym…

7) z podejmowanych posług która była dla Was szczególna? Dlaczego?

Dotychczas pełniliśmy wielokrotnie posługę pary animatorskiej w naszym macierzystym kręgu, raz pary animatorskiej i moderatorskiej podczas rekolekcji. Byliśmy też parą rejonową.
Podejmowanie posługi jest naturalnym, kolejnym etapem formacyjnym w naszej wspólnocie. Ojciec Franciszek Blachnicki mówił, że konsekwencją dobrze przeżytej formacji jest służba, a ściślej potrzeba służby. U nas różnie z tym bywało, nie zawsze odpowiadaliśmy „tak” na propozycję podjęcia posługi. Czasami czuliśmy się nie do końca gotowi, niegodni albo rozeznaliśmy, że to jeszcze nie jest właściwy czas na podjęcie pewnych zadań. Ale kiedy już powiedzieliśmy „tak” i podjęliśmy służbę, do której poprzez różnych ludzi zapraszał nas Chrystus, to finalnie okazywało się, że dużo więcej otrzymaliśmy niż sami byliśmy w stanie dać.
Tak było z posługą pary rejonowej. Te trzy lata były dla nas czasem odkrywania wspólnoty Domowego Kościoła na nowo. Spojrzeliśmy na Ruch z zupełnie innej perspektywy, doświadczyliśmy głębi charyzmatu naszego Ruchu, odkryliśmy harmonię, celowość zasad i pewnych działań. Połowa naszej posługi przypadła na trudny czas pandemii, czas w którym szczególnie mocno doświadczyliśmy jak prawdziwe jest zapewnienie Pana „Wystarczy Ci mojej łaski”.
Czy widzimy owoce tej posługi ? Tak, i to wielowymiarowo. W wymiarze osobistym jest większa potrzeba i troska o relacje z Panem. To oczywiście zauważalnie przekłada się nasze relacje małżeńskie i z dziećmi. Jest też na pewno w nas większa otwartość na działalność diakonijną w ruchu. W czasie posługi poznaliśmy również nowe małżeństwa, Kapłanów. Z niektórymi z nich weszliśmy w głębsze przyjacielskie relacje, które mocno w to wierzymy, będą trwały, bo zbudowane zostały na fundamencie wiary.

8) jak zachęcilibyście małżeństwa do włączenia się w formacje Domowego Kościoła?

Formacja jaką proponuje ożywia wiarę i relację z Chrystusem, pogłębia miłość i jedność małżonków, pomaga w chrześcijańskim wychowaniu dzieci. W dzisiejszym coraz bardziej zlaicyzowanym świecie, potrzeba wspólnoty ludzi wokół, którzy myślą podobnie, patrzą w tym samym kierunku, dla których najważniejszy jest Bóg. Ojciec Blachnicki, nie miał wątpliwości, że dojrzałość chrześcijańską można osiągnąć tylko ze wspólnotą. Domowy Kościół jest jedną z wielu wspólnot Kościoła. Dla nas, jesteśmy o tym głęboko przekonani, właśnie DK jest tą wspólnotą, tą drogą, którą idziemy razem do Pana.

9) ogromną i nieocenioną wartością w Domowym Kościele są posługujący w nim Księża. Jakie macie doświadczenia współpracy z Kapłanami? Czy macie wdzięczność za ich posługę?

Jako krąg mamy to szczęście, że od początku na spotkaniach towarzyszą nam Kapłani. Wiemy, że to nie zawsze jest oczywiste. Więc, już za sam fakt ich obecności jesteśmy im wdzięczni. Każdy z Kapłanów jest (był) inny, ale każdy z nich był darem na ten czas, towarzyszem na ścieżce wiary, uwrażliwiającym nas na różne aspekty życia duchowego.

10) jak rozumiecie hasło roku „Powołani do misji”?

Pojęcie misji towarzyszyło nam właściwie od początku naszej formacji w Domowym Kościele. Wciąż pamiętamy słowa Kapłana „Idźcie, jesteście posłani”, kiedy po raz pierwszy przyjęliśmy Jezusa Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela. Słowa te ciągle nam towarzyszą, skłaniają do refleksji a jednocześnie niejako zobowiązują do głoszenia Ewangelii – Dobrej Nowiny.
W codzienności przejawia się to w małych rzeczach: gestach życzliwości w stosunku do współmałżonka, dzieci, znajomych i tych których nie znamy, w tych małych świadectwach i decyzjach, które podejmujemy każdego dnia, kiedy możemy opowiedzieć się za prawdą lub nie. W wymiarze wspólnotowym to nasza otwartość na podejmowanie w miarę naszych możliwości różnych posług.

Liczba odwiedzin: 0

Nowa para filialna

Pragniemy się z Wami podzielić radosną wiadomością, którą otrzymaliśmy od Joli i Piotra Soroków pary filialnej filii poznańskiej. Zgodnie z Zasadami DK Pkt 38 c wskazano nową parę filialną Domowego Kościoła naszej filii – zostali nią Agnieszka i Przemek Gazińscy z naszej Archidiecezji. Przekazanie posługi nastąpi we wrześniu podczas Spotkania Odpowiedzialnych Domowego Kościoła w Częstochowie.
Prosimy pamiętajcie w modlitwie o Agnieszce i Przemku oraz ich rodzinie.
Sługo Boży księże Franciszku wstawiaj się za nimi.

Pozdrawiamy w Panu.
Agnieszka i Krzysztof Rostkowscy para diecezjalna DK


Liczba odwiedzin: 0

Marsz dla Życia – 27.04.2025

Serdecznie zapraszamy na Marsz dla Życia, który odbędzie się 27 kwietnia o godz. 15.00. Spotykajmy się przed rozpoczęciem Marszu po prawej stronie pomnika Św. Jana Pawła II patrząc od strony Urzędu Miasta. Zachęcamy do zabrania ze sobą znaków, emblematów, banerów naszej wspólnoty.

Agnieszka i Krzysztof Rostkowscy para diecezjalna DK


Liczba odwiedzin: 0

Życzenia Wielkanocne

«…Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem.
Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.
Wierzysz w to?…”
( J.11,25-26)

Czy ja w to wierzę ?

Droga Wspólnoto Ruchu Światło-Życie !!!
Po okresie Wielkiego Postu nadszedł czas wesela i radości, oto Chrystus zwyciężył śmierć, zwyciężył mrok i naszym oczom ukazało się Światło życia wiecznego.
Dobry Bóg pozwolił nam tu na ziemi przeżywać kolejne Święta Wielkiej Nocy, w tym roku mają one szczególny wydźwięk bo przeżywamy je w Roku Jubileuszowym, w roku Nadziei.
Chrystus słowami Ewangelii daje każdemu człowiekowi wielką obietnicę:
„Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: Kto będzie zachowywać moją naukę, nigdy nie umrze.”
Jezusowe posłuszeństwo woli Ojca w przyjęciu dobrowolnej Ofiary śmierci krzyżowej wysłużyło nam gwarancję Odkupienia, a Zmartwychwstanie Chrystusa jest uwierzytelnieniem przez Boga Ojca nieśmiertelnej Nadziei, która jest Paschalnym darem dla każdego z nas.
Przyjmując i zachowując Jego słowo Pan uzdalnia nas do dobrych czynów dając nam nowe oczy, nowy wzrok, a przez to możliwość postrzegania otaczającej rzeczywistości w Bożym Świetle. Tym błogosławionym widzeniem jest Wiara.

Kochani, niech Święta Zmartwychwstania Pańskiego będą dla Was nowym impulsem do wyznawania i pogłębiania wiary, która domaga się pomnażania duchowych owoców w naszej wspólnocie i radosnego daru służby czynienia uczniów Chrystusa.

Radosnego Alleluja! Chwała Panu!
Ks. Wojciech Koladyński – Moderator Diecezjalny Ruchu Światło-Życie
Ks. Tomasz Gruszto – Moderator Diecezjalny Domowego Kościoła
Agnieszka i Krzysztof Rostkowscy – Para Diecezjalna Domowego Kościoła

Liczba odwiedzin: 0

Wielki Czwartek 2025

Chrystus Sługa, Chrystus myjący stopy Swoim uczniom…
Jaka głębia w tej postawie, Chrystus, który się uniża i niesie miłość i pokój Swoim uczniom.

Czcigodni Kapłani.
W tym tak niezwykle ważnym dniu rozpoczynającym Święte Triduum Paschalne, dniu będącym pamiątką ustanowienia Sakramentu Eucharystii i Sakramentu Kapłaństwa dziękujemy Dobremu Bogu za dar Waszego powołania.
Dziękujemy za to, że przed laty w odpowiedzi na głos Pana: „ … Pójdź za mną …” zostawiliście Wasze dotychczasowe życie i ruszyliście w drogę nieznaną, niespodziewaną, aby nieść światu Dobrą Nowinę o Chrystusie. Wiemy, że niełatwa to droga, ale łatwą być nie może przecież to droga niesienia krzyża i naśladowania Chrystusa.

Drodzy Kapłani, dziękujemy że na tej drodze znalazła się także posługa w Ruchu Światło-Życie w różnych jego gałęziach. Z ogromną wdzięcznością w sercu patrzymy na Wasz trud szukania czasu dla nas wśród licznych obowiązków.
Dziękujemy, że pomimo nieraz zmęczenia chcecie służyć nam w sakramentach, rozmowach, że chcecie wraz z nami odkrywać drogę, którą zapoczątkował Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki.

Czego Wam życzyć Drodzy Kapłani?
W imieniu całej naszej Wspólnoty życzymy:
– serca przepełnionego pokojem i Bożą miłością,
– ciągłej świadomości asysty Ducha Świętego,
– ludzi, którzy zrozumieją i spojrzą życzliwie,
– sił do tego by każdego ranka wstać i iść z nadzieją do tych, którzy tego potrzebują,
– abyście zawsze pamiętali ten dzień, gdy Biskup namaścił Was i posłała, abyście pamiętali jakie uczucia Wam w tym dniu towarzyszyły, ze świeżością tamtego dnia pamiętajcie do jakiej misji Pan Was powołał.

Z pamięcią w modlitwie
Agnieszka i Krzysztof Rostkowscy
Para Diecezjalna Domowego Kościoła

Liczba odwiedzin: 0

Droga Krzyżowa Glinna 12.04.2025

Fotorelacja – wyk. Adam Sz.

Stacja pierwsza

Pan Jezus skazany na śmierć

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Ludzie osądzili.

Jezus milczy, aż piłat się dziwi. Te tłumy, które jeszcze niedawno Obwoływały Go Mesjaszem, królem, wołały „Hosanna!”, teraz krzyczą: „Ukrzyżuj!”.
Wszystko zmieniło się w tych ludzkich sercach.
A Jezus milczy.
A my?

Nigdy nie krzyczymy pochopnie: „Hosanna!” i nigdy nie wołamy: „Ukrzyżuj!” pod adresem drugiego człowieka, nawet w bardzo małych wymiarach, bo Pan mówi:
„Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.
A gdy Pan mówi to tak jest.

Kiedy zaś ludzie będą nas wychwalać, prawie że uwielbiać, a także kiedy ci sami ludzie będą z nas szydzić i będą wołać „Ukrzyżuj!” – zachowajmy milczenie serca, mocą milczenia Pana.
Nie bójmy się ludzkiego sądu, nie bójmy się ludzkich wyroków. Wydaje się nam wtedy, że cały świat wali się nam na głowę, że nie wytrzymamy, bo to jest tak podłe, tak niesprawiedliwe, tak nieprawdziwe; to tak pali, kłuje, rozrywa jak granat.

Tylko ten zachowa się z godnością – jak człowiek, jak chrześcijanin – kto oparł się na Panu Jezusie, kto Jemu uwierzył, kto wsłuchał się raz i ciągle się wsłuchuje w Jego milczenie przed sądem Piłata.

Tak człowiek, rozkochawszy się w Panu, jak Święty Paweł za nic ma ludzki sąd, bo jego sędzią jest Pan.

Gdy on będzie naszym wszystkim, będziemy mocni. Wtedy będziemy umieli przejść przez trudy życia z nadzieją na lepsze jutro.

Panie Jezu, pozwól nam być pielgrzymami nadziei w naszym życiu oraz nie osądzać innych ludzi słowem, postawą ani złą myślą.

Stacja druga

Pan Jezus bierze krzyż na Swoje ramiona

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Panie Jezu przyjmujesz krzyż nie z przymusu, ale z miłości do nas. Nie buntujesz się, nie uciekasz, nie narzekasz, ale z pokorą przyjmujesz ciężar grzechów całego świata. Choć wiesz jak ciężka będzie ta droga zgadzasz się na nią pójść – dla mnie, dla każdego człowieka.

Twoja postawa uczy nas zaufania i nadziei w trudnych chwilach naszego życia. My pielgrzymi nadziei często stajemy wobec ciężkich wyzwań niepewności i cierpienia.

Ile razy ja uciekam od krzyża? Od trudnych spraw, obowiązków, ludzi których ciężko kochać? Wolimy wygodę, spokój własne plany. Ty pokazujesz że prawdziwa miłość rodzi się w ofierze, że krzyż nie musi być końcem, ale jest początkiem zbawienia, przemiany, życia. W krzyżu jest siła i zwycięstwo.

Pomóż nam nieść nasze codzienne krzyże z ufnością, że po ciemności zawsze przychodzi światło zmartwychwstania. Daj siłę byśmy nieśli nasz krzyż z wiarą, tak jak Ty. Spraw byśmy w każdej trudności potrafili zobaczyć Twoją obecność i sens, którego jeszcze nie rozumiemy.

Jezu który bierzesz krzyż na swoje ramiona ucz nas ufać, że każde cierpienie prowadzi do nowego życia.

Stacja trzecia

Pan Jezus upada po raz pierwszy pod ciężarem krzyża

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Wyobraźmy sobie tę scenę.

Jezus, już zmęczony po biczowaniu, po cierniowej koronie, po wyszydzeniu, dźwiga na swoich poranionych ramionach ciężki krzyż. Każdy krok jest dla Niego ogromnym wysiłkiem. Nagle, pod tym ogromnym ciężarem, Jego siły go opuszczają. Nogi się pod Nim uginają, a On sam upada na twardą, nierówną drogę. W tym momencie upadku, Jezus doświadcza ogromnego bólu fizycznego, ale także duchowego – poczucia osamotnienia i ciężaru grzechu, który wziął na siebie.

Jednakże, patrząc na Jezusa, który pomimo upadku nie pozostaje leżący, ale z trudem podnosi się, odnajdujemy kluczową prawdę naszej wiary i naszej oazowej drogi. Ten upadek nie jest końcem, ale momentem prawdy o naszej ludzkiej kondycji i o niezmierzonej miłości Boga, który nigdy nas nie opuszcza.

W duchu „Światło-Życie” wiemy, że nie jesteśmy sami w naszych upadkach. Nasza wspólnota, nasze diakonie, nasze kręgi są miejscem, gdzie możemy dzielić się naszymi słabościami, gdzie możemy liczyć na wsparcie braci i sióstr. To w świetle Słowa Bożego i w mocy sakramentów czerpiemy siłę, by po każdym upadku powstać i z nową determinacją podążać za Chrystusem.

Może ten pierwszy upadek Jezusa powinien być wezwaniem do ufności w Boże miłosierdzie i do budowania silnych więzi we wspólnocie. Pamiętajmy, że jako „Pielgrzymi Nadziei”, nawet gdy upadamy, mamy pewność, że Chrystus podnosi nas swoją łaską, a wspólnota Ruchu Światło-Życie jest drogą, która pomaga nam iść dalej, ku pełni życia w Nim.

Stacja czwarta

Pan Jezus spotyka Swoją Matkę

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Jezu Chryste, tuż po Twoim upadku pod krzyżem, wtedy gdy najbardziej potrzebowałeś umocnienia i pociechy, natychmiast pojawiła się Maryja – Twoja i nasza Matka. Oto geniusz świętej kobiety, która rozumie, kocha i wspiera tych, których Bóg jej powierzył. To ona pielgrzymowała ze swoim synem aż do końca, żyła nadzieją…

W pielgrzymowaniu Kościoła stale obecna jest Maryja – to ta, która pierwsza Bogu powiedziała „tak”. Maryja idzie z dala za nauczającym Jezusem. To wzór słuchania i dyskretnej obecności. Obecności do końca w męce konania. Staje się dla nas uosobieniem miłości wiernej i wytrwałej.

Drogi ludzkiego życia mogą stać się drogami nadziei, do której prowadzi Maryja – bo to droga niełatwa – nie daje szybkich rozwiązań, nie daje prostych odpowiedzi. To droga depresji, odrzucenia przez innych, pełna zwątpienia i ciągłych ludzkich dylematów. W życiu Maryi pełnym niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów również pojawiła się ludzka obojętność, zdrada, opuszczenie, zwątpienie i nienawiść.. Gdy najpierw tłumy oddają chwałę Jezusowi, a później słychać krzyk „ukrzyżuj go”!.
Ona trwa… Jest naszą Orędowniczką, Wspomożycielką i Pośredniczką

Maryja obserwuje, jak ludzie opuszczają Jezusa wtedy i teraz. Uciekamy, rezygnujemy, odchodzimy w imię „źle pojętej wolności.

„Maryjo, Matko nadziei bądź z nami na wszystkich naszych drogach”:
Gdy się boimy, chowamy
Kiedy brakuje nam sił i cierpliwości
Kiedy za mało kochamy

Pielgrzymujmy przez życie z radością na spotkanie Najwyższego. Nie zamykajmy świata na swojej osobie. Niech nadzieja otwiera nas ku innym, niech będzie gotowością wyjścia z życzliwością tak delikatną, że niemal niewidoczną….

Trwanie przy Krzyżu – to najtrudniejsza droga nadziei ale też przejaw wiary i miłości – która niczego nie oczekuje ale oddaje wszystko….

„Nie odchodźcie, jak to zrobili już inni. Stańcie przy mnie i wpatrujcie się w Ukrzyżowanego, bo przecież w jego ranach jest Wasze zdrowie”.

Stacja piąta

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

„Gdy wyprowadzili Jezusa, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.” (Łk. 23, 26)

Jezus doświadcza niewymownego bólu i cierpienia fizycznego, ale także psychicznego i duchowego związanego z odrzuceniem, niezrozumieniem, samotnością, zdradą przyjaciół i uczniów.
Czy ja w swojej codzienności nieprzymuszony pomagam nieść krzyż Chrystusowi?

Jezus uczy nas pokory, odpowiedzialności za innych, dzielenia się ciężarami, ucieleśnienia miłości. Czy pamiętam o tym, że jestem we wspólnocie, że powinienem służyć bliźniemu? Ile razy nie pomogłem w niesieniu krzyża? Czy muszą wyciągać mnie imiennie, na siłę bym służył wspólnocie?
Czy przez moją postawę chcę być pielgrzymem nadziei?

Jezu, czy Ty jesteś dla mnie na pierwszym miejscu?

Ile razy zaniedbałem uczestnictwo w spotkaniu kręgu? Ile razy buntowałem się, że nie chcę być w tym kręgu, bo bliźni mi „nie odpowiada”?

W tej stacji drogi krzyżowej pokazujesz nam Panie, że to jest zaparcie się samego siebie i przyjęcie krzyża dla mojego dobra, dla mojego zbawienia. Zrobiłeś to dla mnie już 2000 lat temu i będziesz robił to nadal.

Panie Jezu, proszę Cię daj mi siłę do codziennego dawania świadectwa o Twoim Miłosierdziu.

Stacja szósta

Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

W tej stacji widzimy jak Weronika reaguje na widok cierpiącego Jezusa. Przedziera się przez tłum i żołnierzy, żeby chociaż otrzeć mu twarz. Gest niewielki, a jednak znaczy tak wiele. Jest wyrazem współczucia, miłości, chęci pomocy. Jest naturalnym odruchem człowieka – pomóc potrzebującemu.

Jezus mimo ogromnego bólu i zmęczenia odwzajemnia to dobro, na jej chuście pojawia się Jego oblicze. Oboje bohaterowie tej sceny zostali obdarowani, miłość zatoczyła krąg, nadzieja zatoczyła krąg. W tłumie szydzących, bluźniących i tych obojętnych, może przestraszonych, znalazła się jedna odważna kobieta, która ruszyła za głosem serca bo zobaczyła człowieka w potrzebie. Na tę jedną chwilę świat stał się piękniejszy, rozświetlony, miłość i człowieczeństwo zatriumfowały, nadzieja się umocniła. Może ten sam krzyż stał się odrobinę lżejszy…

Dzisiejszy świat bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje takich gestów. Zagubieni dorośli, zagubione dzieci, cierpiący i samotni, tracący nadzieję, tracący sens życia.

Czasem wystarczy niewiele – uśmiech, skinienie głową, serdeczny wzrok, krótka rozmowa, czasem więcej zaangażowania, konkretna pomoc. Uczeń Chrystusa uczestniczy w każdym człowieku widzi samego Chrystusa, uczeń Chrystusa uczestniczy w przepływie miłości – raz jest dawcą, innym razem biorcą. Wszyscy jesteśmy w drodze, wszyscy jesteśmy pielgrzymami. Wszyscy jesteśmy za siebie wzajem odpowiedzialni. Nieść nadzieję – jak Weronika, jak Matka Teresa z Kalkuty, jak wielu przed nią i po niej – Ty też jesteś zaproszony.

Czy moje serce wzrusza się na widok cierpienia innych? Czy potrafię współczuć? Jaki jest mój stosunek do ludzi z marginesu, braci i sióstr będących w nędzy duchowej czy potrzebie materialnej? Czy potrafię dostrzec w innych twarz Chrystusa? Czy inni mogą dostrzec we mnie Chrystusa? Czy pamiętam o słowach Jezusa: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5, 7)? Czy przypominam sobie sytuacje, w których Jezus rozpromienił nade mną swoje oblicze? Czyje oblicze ja rozpromieniłem?

Panie Jezu, spraw, proszę, abym umiał rozpoznawać Ciebie w każdym potrzebującym i cierpiącym, bym nigdy nie odwracał swej twarzy od Ciebie. Święta Weroniko wypraszaj mi odwagę i cierpliwość w czynieniu dobra i niesieniu nadziei.

Stacja siódma

Pan Jezus upada po raz drugi pod ciężarem krzyża

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Jezus znów upada, mimo pomocy Szymona.

To „znów” bywa bardziej bolesne i upokarzające niż sam upadek. Można sobie mocno postanowić i obiecywać, że następnym razem będzie lepiej, mądrzej, cierpliwiej, z opanowaniem. I znów upaść w ten sam sposób.

Jezu Chryste, upadasz pod krzyżem po raz drugi. Twój upadek nie jest znakiem Twojej słabości, ale potwierdzeniem okrucieństwa tych ludzi, którzy nałożyli na Ciebie ten krzyż.

Zupełnie inny wymiar mają nasze upadki. Zwłaszcza te upadki, które dokonują się w małżeństwie i rodzinie. One są zwykle skutkiem tego, że zbyt mało Ciebie kochamy, że za mało z Tobą rozmawiamy, że mylimy Twoją miłość z zakochaniem, nastrojem a nawet z pożądaniem. Osobista przyjaźń z Tobą i wspólna modlitwa w rodzinie – to najlepszy sposób na to, by ustrzec się upadków lub by się natychmiast z nich podnieść wtedy, gdy doświadczamy naszej słabości i bezradności.

Jezu upadający po raz drugi, jak jesteś nam bliski, gdy przygnębia nas powtarzalność naszych błędów i porażek. Patrząc na Ciebie, chcemy się zgodzić na naszą słabość. Na to, że mimo wszystkich starań i wysiłków znów będziemy potrzebować Twojej łaski i przebaczenia.

Jezu, przytłoczony ciężarem niezasłużonego krzyża, przypominaj małżonkom, rodzicom i dzieciom o tym, że mogą oni rozmawiać ze sobą językiem miłości i pokonywać wszelkie słabości tylko wtedy, gdy najpierw rozmawiają z Tobą i gdy od Ciebie uczą się życia w godności i wolności dzieci Bożych.

Stacja ósma

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Kiedy Jezus był już blisko celu, spotkał kobiety, które na widok Jego cierpienia lamentowały i zawodziły. Jezus nie pragnie litości nad sobą. Jezus nigdy się nad sobą nie rozczulał. Był jednak wrażliwy na ludzką niedolę. Płakał, gdy zmarł Jego przyjaciel Łazarz. Wzruszał się wiarą spotykanych ludzi. Ogarniała Go litość, gdy widział głodne tłumy. Jezus płacze też nad Jerozolimą, która nie rozpoznała znaków czasu; płacze nad człowiekiem, który nie rozpoznał w Nim Boga.

W świecie, w którym neguje się istotę małżeństwa i rodziny, w którym odrzuca się jako przestarzałe i niepasujące do nowoczesnego świata normy moralne, Jezus wzywa nas, byśmy nie lamentowali, ale działali. Mamy tak wiele możliwości aby w zdecydowany sposób stawać w naszym życiu po stronie Boga: marsze dla życia, duchowa adopcja dziecka poczętego, zaangażowanie w działalność organizacji pro-life, uczestniczenie w różnych akcjach organizowanych w obronie przed demoralizacją naszych dzieci i młodzieży, indywidualna modlitwa, post i jałmużna, a nade wszystko świadectwo własnego życia rodzinnego.

Panie Jezu, wskaż nam kierunki, w jakich powinniśmy iść, abyśmy stawali się pielgrzymami nadziei niosąc światu radosne orędzie Ewangelii o wartości rodziny i małżeństwa i o tym, że tylko Ty Jesteś jedyną nadzieją dla świata pogrążanego w coraz większej ciemności i chaosie.

Stacja dziewiąta

Pan Jezus upada po raz drugi pod ciężarem krzyża

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Człowiek – jak pielgrzym nadziei – upada i podnosi się aby iść dalej. Trzeci upadek Jezusa to moment głębokiej duchowej nauki.

1. Ludzka kruchość: Jezus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, doświadcza ludzkiej słabości w sposób namacalny. Jego upadek przypomina nam, że choć jesteśmy kruchymi i ograniczonymi stworzeniami, nasza słabość nie jest przeszkodą dla łaski Bożej. Wręcz przeciwnie, to w naszej kruchości Bóg objawia swoją moc.

2. Ciężar grzechu: Krzyż, który Jezus niesie, to nie tylko fizyczna belka; to symbol grzechu ludzkości. Każdy z naszych grzechów, egoizmów i zaniedbań dodaje ciężaru temu krzyżowi. Trzeci upadek zaprasza nas do refleksji nad tym, jak nasze działania, lub ich brak, przyczyniają się do cierpienia Chrystusa i naszych braci i sióstr.

3. Wytrwałość w miłości: Pomimo upadku Jezus powstaje. Nie robi tego o własnych siłach, ale z miłości do nas. Ten akt powstania po raz trzeci jest świadectwem, że miłość jest silniejsza niż ból, że nadzieja może pojawić się nawet w najciemniejszych momentach.

W świecie naznaczonym niepewnością, wyczerpaniem i rozpaczą, ta stacja Drogi Krzyżowej ma głęboko aktualne przesłanie. Wielu z nas czuje się przytłoczonych ciężarem własnych „krzyży”: problemów rodzinnych, trudności finansowych, chorób, samotności czy rozczarowań. W tych momentach obraz Jezusa upadającego po raz trzeci przypomina nam, że nie jesteśmy sami w naszym cierpieniu. Tak Jezus – musimy powstawać i iść dalej.

Wszyscy upadamy, wszyscy mamy chwile słabości. Zamiast się zniechęcać, możemy ofiarować te upadki Bogu, ufając, że On może przemienić je w okazje do wzrostu.
Trzeci upadek Jezusa uczy nas, że bez względu na to, jak trudna jest droga, zawsze jest powód, aby powstać. Chrześcijańska nadzieja to nie powierzchowny optymizm, ale pewność, że Bóg jest z nami, nawet w najciemniejszych momentach.

Upadek Jezusa to nie koniec historii. Jego zmartwychwstanie przypomina nam, że po cierpieniu przychodzi życie; po krzyżu przychodzi chwała.

Niech ta refleksja inspiruje nas do życia z większym współczuciem, do powstawania z nadzieją po każdym upadku i do ufności, że na końcu drogi czeka na nas światło zmartwychwstania.

Stacja dziesiąta

Pan Jezus z szat obnażony

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Przyprowadzili Cię Panie Jezu na Golgotę – umęczonego, ledwo żywego, skatowanego.
Można by powiedzieć: osiągnęli swój cel.

Tak mogłoby się wydawać, jednak ,,NIE’’ – postanowili upodlić Cię jeszcze bardziej, postanowili ogołocić Cię do reszty.

Ci, co męczyli wycieńczonego Jezusa, upadającego pod ciężarem krzyża, zabrali Mu praktycznie wszystko: dobre imię, szacunek, godność. Teraz zostały mu jeszcze tylko szaty, no i… samo życie.

Panie – patrzymy na Ciebie, obdartego z szat i widzimy obraz człowieka pozbawionego wszelkiej godności, człowieka pozbawionego wszelkiej nadziei, widzimy obraz niesprawiedliwości i nieuczciwości z jaką Cię potraktowali inni ludzie.

Boże – choćby odarli mnie ze wszystkiego, wiem że Ty mnie kochasz. Choćbym stracił wszystko i nie miał już nic – wiem, że wciąż jestem Twoim dzieckiem. Twoja miłość daje mi nadzieję, że pielgrzymując przez ten ziemski świat, osiągnę życie wieczne i będę już na zawsze radował się z tobą.

Tylko czy potrafię zaufać Tobie Panie i wytrwać w tej nadziei do końca? Czy wystarczy mi sił?
Zmiłuj się nad nami Panie…

Stacja jedenasta

Pan Jezus do krzyża przybity

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Jezu, Ty stałeś się człowiekiem i osobiście przyszedłeś do nas chociaż wiedziałeś, jaki los zgotujemy Tobie. Wiedziałeś o tym, że niektórzy z nas podniosą na Ciebie rękę i że będą chcieli Ciebie zabić. Przyszedłeś do nas mimo wszystko, bo nasz los jest dla Ciebie ważniejszy niż Twój własny los.

Niektórzy ludzie w naszych czasach są aż tak naiwni – albo aż tak cyniczni – że twierdzą, iż zawarcie nierozerwalnego małżeństwa to „utrata” wolności, to rodzaj „przybicia” do krzyża. Tacy ludzie proponują egoistyczną samotność albo tak zwane „wolne związki” jako sposób na życie oraz na więzi między kobietą a mężczyzną. Czasami małżeństwa sakramentalne, w których mąż i żona żyją pod jednym dachem , ale jakby obok siebie niewiele różnią się od takich związków. Tymczasem „wolne związki” to tylko przewrotna, gdyż wewnętrznie sprzeczna, gra słów. To „miła” nazwa na określenie związków bez publicznej deklaracji wierności w każdej życiowej sytuacji. Prawdziwym dramatem w życiu człowieka jest ucieczka od brania odpowiedzialności za swoje czyny, decyzje i relacje. Związki sakramentalne mają swoje źródło w Tobie, Ty dajesz siłę i nadzieję. W trudnych sytuacjach zwracamy się do źródła łaski płynącej z Twojego Serca.

Przybicie do krzyża ma miejsce wtedy, gdy ktoś grzeszy, gdy ulega egoizmowi, gdy wpada w uzależnienia, gdy stosuje przemoc, gdy krzywdzi samego siebie i innych ludzi. Miłość nigdy i nikogo nie przybija do krzyża! Miłość od krzyża uwalnia! Małżonkowie i rodzice świadomie dążący do świętości starają się być radośni i wnoszą radość w życie swoich bliskich. Także wtedy, gdy dotyka ich choroba, trudności finansowe czy inne formy cierpienia.

Jezu, który pozwoliłeś się przybić do krzyża, przypominaj współczesnym ludziom o tym, że do krzyża przybite są tylko te rodziny, w których brakuje Boga i Bożej miłości — tej jedynej, która jest niezawodna i która przynosi trwałą radość.

Stacja dwunasta

Pan Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Życie człowieka jest pielgrzymką. Na tej drodze potrzebujemy chwil, dzięki którym zatrzymamy się, odpoczniemy i wzmocnimy nadzieją, że dotrzemy do celu podróży.

Jako chrześcijanie musimy podejmować trudne decyzje i stawiać czoła wyzwaniom. Naszym celem jest duchowe dążenie do coraz pełniejszego zjednoczenia z Bogiem, który zbliżył się do nas w Chrystusie.

Podążając za Chrystusem do Domu Ojca prowadzeni jesteśmy przez Ducha Świętego. Życie duchowe każdego człowieka jest realizacją powołania do świętości. W naszych rodzinach przeżywamy wiele trudnych chwil. W radzeniu sobie z wyzwaniami przed którymi stajemy pomaga nam nadzieja. Przejawia się ona w codziennych drobnych gestach wsparcia, dzięki sile ludzkiego ducha i potędze życzliwości.

Jezus Chrystus umierając na krzyżu dał nam zbawienie. Bóg godząc się na Jego śmierć dał wyraz swojej miłości do człowieka.

Jezu konający na krzyżu wejrzyj łaskawie na naszych dobroczyńców, którzy są naszym wsparciem na pielgrzymim szlaku naszego życia.

Stacja trzynasta

Pan Jezus zdjęty z krzyża

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Jezus został zdjęty z krzyża. Jego umęczone ciało spoczywa w ramionach Matki. To moment ciszy, pełen bólu, ale i nadziei. Maryja, która towarzyszyła Synowi przez całe Jego ziemskie życie, od momentu Zwiastowania, przez publiczne nauczanie, aż po Jego drogę na Golgotę, teraz przyjmuje Go po raz ostatni. Nie ma już krzyku tłumu, nie ma szyderstw – jest tylko miłość i czułość.

Ten moment jest dla nas wezwaniem do refleksji nad własnym życiem. Czy potrafimy przyjąć Jezusa w naszej codzienności? Czy mamy odwagę trwać przy Nim, nawet gdy świat odwraca się od Jego nauki? Józef z Arymatei i Nikodem, którzy zajmują się pochówkiem Jezusa, pokazują nam, że wiara domaga się działania. Nie wystarczy tylko współczucie – trzeba podjąć konkretne kroki, by nieść Chrystusa innym.

Niech ta stacja będzie dla nas przypomnieniem, że Jezus oddał życie z miłości do nas. Niech Jego ciało, zdjęte z krzyża, stanie się dla nas znakiem nadziei i zaproszeniem do konkretnych działań wynikających z wyznawanej przez nas wiary.

Stacja czternasta

Pan Jezus złożony do grobu

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie …

Pielgrzym nadziei ma być znakiem nadziei – papież Franciszek w bulli „Spes non confundit” zauważa, że tej nadziei od nas, katolików, tak bardzo potrzebują seniorzy, ubodzy, doświadczeni wojną, także młodzi. Spotkanie z Bożą Miłością musi spowodować budowanie nowej kultury – kultury nadziei, w której będziemy przypominać innym, że Bóg jest i działa.

Ludzi, dla których mamy być znakiem nadziei, nie znajdziemy w puszczy: oni błąkają się po pustyniach współczesnego świata – na ulicach, w przedsionkach naszych kościołów, przy ostatnich miejscach naszych rodzinnych stołów.

Złożenie do grobu to symbol umierania starego człowieka, ale też okazja, by pozwolić umrzeć wszystkiemu, co w nas nie-życiodajne.

Tu, przy czternastej stacji, w grobie Jezusa, zostawmy ideę „zawsze tak było” – bo Zmartwychwstanie to otwarcie na nowość, nowe życie. Nie chowajmy się w złudnym poczuciu bezpieczeństwa, ale idźmy opowiadać o Bożej Miłości nie tylko drzewom, ale prawdziwym ludziom.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Liczba odwiedzin: 0