Oaza Nowego Życia III – młodzież i Domowy Kościół – 14.07 – 30.07.2023 r. Kalisz

Fortorelacja

Świadectwo Krzysztofa

„Jak zrobimy ONŻ III stopnia to będzie z głowy…”. Między innymi z takim nastawieniem jechałem na rekolekcje do Kalisza. Nic bardziej mylnego!

Ale po kolei. Charakter rekolekcji już na samym początku nie wzbudzał we mnie optymistycznych odczuć, gdyż „jeżdżenie po kościołach” to coś, co niekoniecznie mnie interesuje, choć założyłem sobie przed rekolekcjami, że biorę wszystko w ciemno i czerpię z tego jak najwięcej. I czerpałem… dużo, bardzo dużo, uświadamiając sobie, że to dopiero początek mojej drogi w Ruchu.

Kolejny raz doświadczyłem, że Kościół to ludzie! To konkretne osoby, które Pan Bóg postawił na mojej drodze, także na tych rekolekcjach. To codzienne spotkania, poznawanie historii innych osób, wspólne rozmowy o radościach, trudnościach na naszej drodze budowały we mnie coraz większą świadomość, czym jest Żywy Kościół Jezusa Chrystusa.

Miejsca, które odwiedzaliśmy to nie tylko mury i architektura sakralna, ale także ludzie, ich historie, misje, drogi, a wystrój samych świątyń nie jest przypadkowy a bogaty w swojej symbolice.

Największymi owocami mojego uczestnictwa w rekolekcjach jest doświadczenie bogactwa Kościoła, żywego Kościoła, jego różnorodności i piękna, także w wymiarze zewnętrznym (architektura sakralna).

Wracając z rekolekcji, nie powiem, że mam naładowane baterie na cały rok i mnóstwo energii do działania, ale powiem, że kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że jestem we właściwym miejscu i podążam najlepsza dla mnie drogą, na której spotykam dynamiczny, żyjący Kościół.

To kolejny krok, aby być gotowym pójść dalej…

Cyt. z listu kręgu centralnego 2023/2024: „Być może trzeba na nowo przypominać, że formacja podstawowa jest tylko wprowadzeniem na dalszą drogę do świętości, realizowaną w ramach formacji permanentnej – czyli ciągłej”.

Krzysztof

Świadectwo Agnieszki i Wojtka

Nasze świadectwo rekolekcji III stopnia w Kaliszu jest świadectwem dziwnym, prawdziwym, początkowo niezrouzmiałym. Być może ktoś po przeczytaniu go, może poczuć się dotkniętym lub obrażonym, choć my sami również jesteśmy zaskoczeni przeżytymi doświadczeniami, którymi dzisiaj chcemy się podzielić .

Przyjeżdżając na rekloekcje wiedzieliśmy, że będzie to czas obcowania i poznawania Kościoła, który jest żywy. Codzienny program zwiedzania kolejnych świątyń, odbywał się w duchowej łączności z Rzymem i aż się łza w oku kręciła na myśl, że faktycznie w kolebce chrześcijaństwa być nie możemy. Zwłaszcza że już raz mieliśmy razem z moją żoną Agnieszką okazję, aby go zwiedzić i razem z przewodnikiem stać w najwazniejszych miejscach kultu Kościoła katolickiego. To co wówczas widzielismy w Rzymie, każde santuarium, każda świątynia, rzeźba z marmuru czy obraz wydawały się być idealne i bez skazy. Bylismy pelni zachwytu. Zupełnie jak by anioł z nieba musnął palcem marmur i powstało z niego arcydzieło. Piękno i wielkość Kościoła, która odbiła się w budowlach zbudowanych ludzką ręką na chwałę Pana, na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

Być może dlatego, świątynie Kaliskie nie urzekły nas i jakoś szczególnie nie uwiodły. Było zupełnie odwrotnie od celu zamierzonego, gdzie kustosze jeden po drugim, dwoili się i troili, aby uwidocznić piękno danego kościoła, opowiadajac przy okazji ich historię. Kiedy wszyscy patrzyli w górę i podziwiali sklepienie kalisko-lubelskie, ja z niewiadomych powodów skupiałem się na detalach, których wcale widzieć nie chciałem widząc kolumnę z oderwanym tynkiem i widoczną cegłą z zaprawą murarską. Wiszące lampy i niektóre figury, w kościele gdzie odbywaly się spotkania, pokryte były pajęczyną, czego w naszym kościele do którego, na codzień uczęszczamy nigdy nie widzieliśmy. W jeszcze innym kościele kontemplujac przed ikoną Maryii, myślami przenosiłem się do wsi gdzie mieszkała babcia mojej żony i widziałem starsze kobiety „wiszace na płocie”. Próbowałem się od tego obrazu uwolnić, ale twarz Maryi przypominała mi wiejską babę i nic nie mogłem na to poradzić. Był również i taki kościół, w ktorym kustosz pochwalił spryt budowniczych, gdzie drewniane kolumny były pomalowane w kolorze zielonego marmuru i niedowierzając w ów spryt, aż musiałem w nie postukać, aby usłyszeć głuchy odgłos drewna, ukrytego pod wartswą farby.

Równolegle do tych wydarzeń które nieco zaburzały nasz mir duchowy, rekolekcje przyblizały nas do podjęcia świadomej odpowiedzialności za Kosciół i zaczeliśmy razem z żoną zastanawiać się w jakiej diakonii moglibyśmy podjąć posługę. W pewnym momencie, skupiając się nad jednym i drugim, tj. posługą w Kościele i nieskonałością kościołów zrozumielismy, co Pan Bóg chce nam przekazać w tych obrazach. Kościół, jako wspólnota wiernych nie jest idealnym marmurem bez skazy. Jest pełen wad, nieskonałości i pęknięć. Twarz Kościoła, któremu mamy służyć często jest pozbawiona szlachatnych rys i będzie miała brzydką „gębę”. Jest Kościołem który będzie piękny na zewnątrz i będzie nas oszukiwał złotą farbą, a w środku będzie spruchniały i może go trawić robak. Jest Kościołem cuchnącym grzechem, w takim stopniu, że trudno będzie okazać mu miłosierdzie. Co gorsze, jest Kościołem, który swojego smrodu czuć nie będzie i który nie będzie dostrzegał potrzeby oczyszczenia i nawrócenia. Jest Kościołem leniwym, który zaniedbuje praktyki religijne, ma „brudne miejsca”, w których brakuje uczynków miłosierdzia i któremu się nie będzie chciało.

I właśnie do takiego Kościoła, a nie do tego pięknego i nieskazitelnego zostajemy przez Pana powołani. To nasze najwieksze odkrycie po przeżytych rekolekcjach. Oddajemy sie Panu z zaufaniem, że ów doswiadczenia beda w nas pracowac i przynosic owoce przez kolejne lata i posługi.

„Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników”. Łk 5,31-32

Ostatnia nasza myśl z jaką pozostawiamy was czcigodni czytelnicy jest taka, że i do Nas kiedyś przyszedł Chrustus aby Nas uleczyć z naszych niedoskonałości, znosząc smród naszych grzechów, wad, chwiejności w wierze i fałszywej pobożności… Dlatego też i my winni mu jesteśmy wytrwałość, służąc tym od których najchętniej uciec byśmy chcieli, miłując ich w taki sposób w jaki sami zostaliśmy przez Niego umiłowani.

Szuba Wojciech i Agnieszka

Świadectwo Michała

Z każdym dniem o krok bliżej Chrystusa – moje świadectwo nawrócenia na rekolekcjach III stopnia w Kaliszu.

Od początku roku, teraz jako osoba wierząca mogę powiedzieć, że przeżywałem kryzys wiary a jako osoba niewierząca przeżywająca ten kryzys śmiało powiedziałbym, że straciłem wiarę, byłem niewierzący a Bóg był mi całkowicie obojętny.

Koniec 2022 roku, był dla mnie okresem bardzo intensywnej pracy zawodowej a początek 2023, to ciągły stres z powodu wielu niezakończonych i coraz bardziej komplikujących się spraw zawodowych, prywatnych i zdrowotnych. To z pewnością przełożyło się na mój stan psycho-fizyczny i wszystko to, co wydarzyło się później jak stany depresyjne i lęki. Szukając rozwiązania oddałem się wtedy rozmyślaniom o Bogu a zwłaszcza wieczorami kładąc się spać miałem nadzieję, że On wszystko za mnie załatwi albo z powodu mojej wiary, uciekaniu w kontemplowaniu Go, przynajmniej pomoże mi rozwiązać piętrzące się problemy.

Niestety rozczarowałem się!

Dzisiaj podczas Eucharystii, pierwszego czytania i słów Kapłana w homilii, słysząc słowa z księgi Jeremiasza 20.7 „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś…” dotarło do mnie, że Bóg ma dla mnie plan i wówczas zrodziło się pragnienie podzielenia się z Wami tym, co przeżyłem podczas tegorocznych rekolekcji.
Moje scenariusze rozwiązania problemów przy współpracy z Bogiem spaliły na panewce, Bóg moim zdaniem odwrócił się ode mnie a przecież tyle Mu oddałem. „Drań” nie wysłuchał moich próśb a czasem nawet błagań itd. To był mój sposób myślenia przed rekolekcjami, ale chciałem na nie pojechać bo pamiętając doświadczenia z Oazy I stopnia kiedy przeżyłem cudowny czas nawrócenia i poukładania życia w naszej rodzinie i małżeństwie, to wiedziałem, że teraz także może wydążyć się coś podobnego, chociaż nie liczyłem na taki sam cud, albo patrząc w drugą stronę zrozumiem, że czas sobie odpuścić Ruch Światło Życie. Tak czy inaczej postanowiłem wejść na 100% w program rekolekcji ponieważ i tak nie miałem nic do stracenia, przecież bywało lepiej a teraz nawet bez Boga nie jest tak źle, dom, praca dom, praca, problemy, kto ich nie ma? Życie jakoś się toczyło… ale chciałem, jako hazardzista być uczciwy przede wszystkim wobec siebie, wobec mojej małżonki, która znosiła zmianę mojego światopoglądu i jak sama mówiła mój bunt nastolatka, która modliła się za mnie i cały czas przy mnie była. Chciałem być uczciwy wobec moich synów, którzy patrzyli na mnie z niedowierzaniem albo zaskoczenie i uczciwy wobec moich sióstr i braci w Chrystusie z Kręgu i Tych spotkanych podczas rekolekcji.

Już pierwszego dnia przystąpiłem do Sakramentu Spowiedzi i Pojednania. Ks. Piotr zachęcał by wejść w rekolekcje z czystym sumieniem. Mnie to nie dotyczyło, bo nie wierzyłem w grzech, ale jeśli tak mówił, to tak zrobiłem. I zaczęło się!

Każdego dnia, czy to podczas Eucharystii, czy to podczas luźnych rozmów na ganku z uczestnikami rekolekcji lub Ks. Danielem, albo podczas wizyt w Świątyniach lub spotkań z Żywym Kościołem, albo wsłuchując się w nauki i komentarze podczas programowych zajęć itd. dostawałem odpowiedzi na moje wszystkie wątpliwości i zastrzeżenia wobec Boga, Kościoła, Pisma Świętego i w ogóle sensu wiary, bycia wierzącym, grzechu, trwania przy Bogu i uznania Go jako Tego Prawdziwego i Jedynego, który zawsze Był, Jest i Będzie przy mnie bez względu na to czy się na Niego obrażę czy nie.

To niesamowite, że On ciągle nalega! Szanując moją wolę szuka dróg i sposobów by dotrzeć do mnie, bym zrozumiał, że to co zrobił, zrobił właśnie dla mnie, bym w swoim krzyżu mógł przylgnąć do niego i tak uzyskać pocieszenie a z Nim rozwiązanie samo się znajdzie, jeśli tak tego dopilnuję w tandemie a nie solo. Zrobił tak wiele, chociaż dalej niewiele z tego rozumiem, ale czuję, że On jest i ode mnie zależy jak blisko Go dopuszczę.

Teraz, po rekolekcjach, odczuwam tęsknotę za Nim, więcej rozumiem z tego co zrobił i jak się zachował w chwili próby. Przed wyjazdem na rekolekcje, żegnając się w przedpokoju i przybijając „piątkę”, jeden z moich synów przytulił mnie i powiedział „Tato obyś znalazł to, czego szukasz”. Nigdy tego nie zapomnę, że innym na mnie zależy, że w Nim, w Miłości troszczymy się o siebie, że zgubiłem moją perłę a później na nowo ją odnalazłem! Być może bez tej straty nigdy na nowy bym Go nie odkrył i być może nigdy nie zrozumiem Jego tajemnicy…
Co mogę Ci powiedzieć? Możesz w to wierzyć albo i nie. Ja przed rekolekcjami bym nie uwierzył, bo sam musiałem to przeżyć. Musiałem pójść własną drogą, Od Światła do ciemności i z powrotem od ciemności do Światła, bo tak chciałem lub bo tak potoczyło się życie. Nie wiem, nie roztrząsam tego, tak po prostu jest…

Na rekolekcjach dałem z siebie wszystko, można powiedzieć, że zaryzykowałem albo po prostu, że Mu zaufałem i zadziałało. Rozłupałeś mnie jak orzecha, obrałeś mnie ze skóry jak obiera się owoc by dotrzeć do miąższu lub do pestki, która zasadzona i podlewana daje początek nowej roślinie „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś…”

Dziękuję!
MG

Oaza Nowego Życia II – 14.07 – 30.07.2023 r. Mrzeżyno

Fotorelacja w formacie PDF – opracowanie Ania Porazik

Świadectwo Piotra

Podczas rekolekcji jeszcze bardziej uświadomiłem sobie potrzebę świadczenia o mojej wierze, i potrzebie jej obrony. Wydarzyły się rzeczy, rozmowy, spotkania które jeszcze większy akcent położyły na walkę o naszą wiarę, gdzie niezbędnym jest dawanie przykładu innym, zmiana życia na takie, które może swoim wymiarem duchowym jeszcze bardziej potwierdzić moją przynależność w Chrystusie. Słabość ma duchowa jest wielka. Zbyt często ulegam podszeptom Wroga. Dlatego jeszcze bardziej odczułem potrzebę trwania w modlitwie, która jako jedyna jest dla mnie nie tylko wołaniem – do naszego Stwórcy, do Chrystusa i Ducha Świętego; wołaniem grzesznika o Miłosierdzie. Modlitwa dla mnie jest też swoistego rodzaju tarczą i więzią z Chrystusem w miłości bezgranicznej jaką nam Dał swoją cudowną ofiarą wcielenia człowieczego na Krzyżu. Od lat rozważam wielkość Boga, który zmniejszył się w osobie (ludzkiej) Chrystusa, aby wejść między ludzi dla ich dobra, aby dać im świadectwo jak żyć; za co poniósł śmierć w ciele człowieczym. Ta Tajemnica i Prawda o Bogu tak bardzo kochającym, zniewala mnie swoim ogromem, czyni że coraz mocniej pragnę być jak On – pełen miłości do innych. Dostrzegam wyraźniej pokłady swoich błędów myślenia i postępowania, niekoniecznie jeszcze grzechów, chociaż i te zauważam wyraźniej przez pryzmat duchowych ćwiczeń podczas rekolekcji i trwania w modlitwie nieustannej. Zbroja boża poprzez uwielbienie Boga w Trójcy świętej jest dla mnie coraz bardziej odczuwalna i widoczna. Doświadczenie poznania tak wielu wspaniałych osób, które pojawiły się na rekolekcjach dając świadectwo swoją obecnością – walki ze Złem, ze swoimi słabościami, swoim grzechem, bardzo mnie wzmocniło, cieszyła mnie ich obecność. Dziękuję za te duchowe ćwiczenia wszystkim obecnym w Mrzeżynie, dziękuję Bogu że mogłem to przeżyć i poznać tak wielu żyjących w Chrystusie. Mój zapał i chęć do dalszych ćwiczeń duchowych wspieraliście swoją obecnością, rozmowami i postawą. Uniżam się w swojej niedoskonałości i z pokorą przepraszam za wszelkie błędy z mojej strony. Już do końca życia będę miał Was w moim sercu jako Towarzyszy duchowej drogi do Chrystusa.

Dziękuję. Z Bogiem! (06.08.2023 – Święto Przemienienia Pańskiego, 8:51) Piotr Szelągowski

Świadectwo Joosta

Moje świadectwo z rekolekcji 2. stopnia Domowego Kościoła w Mrzeżynie (14.07.-31.07.2023) było niezwykłe! Rekolekcje te wiele mnie nauczyły i pokazały. Dwa tygodnie temu nie wierzyłem, że tutaj odkryję swoją niewolę, znajdę pokój i ciszę, oraz bardziej zbliżę się z moją żoną do siebie. Każdego wieczoru przed snem myślałem, „To był dobry dzień,” a każdego ranka wstawałem z myślą, „To będzie dobry dzień.” Spotkałem tutaj wspaniałych ludzi – w stołówce, przy ekspresie do kawy, na plaży – to przez nich widać działanie Ducha Świętego. Dwa tygodnie temu nie wierzyłem, że woda morza o piątej rano nie jest zimna… ani że będę musiał googlować „objawy schłodzenia”… Patrząc wstecz, dwa tygodnie wydają się trwać dwie minuty – a jednak tyle dobrego się zdarzyło, co mieści się w całą dekadę. Dziś mogę powiedzieć – wierzę! To dopiero początek mojej drogi, ale jestem pewien, że Boża obecność zawsze będzie mi towarzyszyć. Dziękuję za błogosławione dni, które odmieniły moje serce na wieki. Dziękuję Bogu, chwała Panu!

Joost Ruprecht Lindhorst
Dortmund
Niemcy

Oaza Nowego Życia I – 14.07 – 30.07.2023 r. Krajnik Górny

Fotorelacja

Świadectwo Dominiki

Szczęść Boże, chciałabym się podzielić świadectwem, które pracuje w moim sercu, a miało ono miejsce na Oazie Nowego Życia w Krajniku Górnym. Na rekolekcje mieliśmy nie jechać gdyż wiosną mąż podjął decyzję o odejściu ze Wspólnoty. Zachęceni jednak przez bliskich naszym sercom ludzi postanowiliśmy dać sobie szansę i zapisaliśmy się na Oazę. Naturalnie nie odbyło się to tak gładko i lekko jak by się chciało, przed wyjazdem zdążyliśmy się dość mocno pokłócić, mąż miał wyrzuty sumienia że najstarszy syn autysta zostaje z dziadkiem. Kilka pierwszych dni to czas adaptacji, poznawania się z innymi członkami rekolekcji, zaangażowanie w dyżury, które pozwalały na bliższe rozmowy i kontakt. Ja osobiście bałam się że nie będę potrafiła się otworzyć, męczyło mnie kilka rodzinnych sytuacji, dość łatwo traciłam równowagę. W połowie rekolekcji otrzymałam informację od mamy, że mój najstarszy brat, który do tej pory przebywał w Niemczech (brat po wyjeździe zrezygnował z kontaktu) leży w szpitalu we Frankfurcie. Bóg dał, że na tej samej Oazie było z nami polskie małżeństwo mieszkające na stałe w Niemczech. Wiem że pomimo tego że potrafię rozmawiać po niemiecku to w tamtym czasie przeżywałam tak bardzo emocjonalnie sytuację brata że nie potrafiłabym tego zrobić. Dominika wzięła na siebie kontakt z lekarzami zajmującymi się moim bratem, pomagała załatwić wszelkie formalności, podpowiadała co można zrobić, służyła dobrym słowem, uśmiechem, modlitwą. Była niezwykle delikatna i wyrozumiała. W czasie Oazy podczas Dnia Wspólnoty podzieliłam się moim świadectwem życia w domu rodzinnym wraz z pijącym ojcem który był bardzo agresywny i brutalny, w czasie dojrzewania moi bracia również zaczęli funkcjonować tak jak on. Było to przyczyną mojego wielkiego cierpienia, bólu, nienawiści do siebie samej, myśli samobójczych. Wypadek mojego brata w Niemczech sprawił że zalała mnie wielka fala emocji. Współczułam Damianowi jednocześnie czując do niego wielką złość i żal. Obecność Dominiki była dla mojej duszy na ten czas jak lekarstwo. Myślę wprost że Bóg dał mi na czas Oazy Anioła. Uważam że gdybym o wypadku brata dowiedziała się będąc w domu to z pewnością nie uniosłabym tego emocjonalnie. Czas rekolekcji, codzienna Eucharystia, czas modlitwy, obecność życzliwych ludzi, ich dobre słowo, uśmiech pozwoliły mi przetrwać i nie poddać się. Dodam że również wiadomość o chorobie mamy oddałam w tym momencie Bogu, a On Kochający Ojciec w Swoim Wielkim Miłosierdziu uleczył wiele innych ran które jątrzyły moje serce. Uzdolnił do przebaczenia, ukoił ból, dał siły i nadzieję. Na koniec dodam że po zakończeniu Oazy Dominika zaangażowała się w pomoc materialną dla Damiana i mojej mamy, nagrywa wiadomości, czuję jej życzliwą obecność. Owocem naszych rekolekcji jest również kupno mieszkania o które prosiliśmy od kilku lat, a uczestnicy wspierali nas serdecznie swoją modlitwą i dobrym słowem.

Bóg zapłać za ten owocny czas +

Dominika Wilk

Oaza Nowego Życia I – 27.06 – 13.07.2023 r. Mrzeżyno



Fotorelacja – fot. Jakub Rzucidło

Świadectwo Magdy i Tomka

Świadectwo otrzymanych łask na rekolekcjach w Mrzeżynie ONŻ 1 st. 2023

Chcielibyśmy podziękować serdecznie za ten błogosławiony czas rekolekcji.

Był to dla nas czas naprawdę z wszech miar dobry. Plan dnia, program rekolekcji, nasi Animatorzy, Moderatorzy oraz Ksiądz Krzysztof Conder – prowadzący te rekolekcje – spisali się po prostu na medal. Byliśmy bardzo dobrze zaopiekowani duchowo i materialnie (wyżywienie, noclegi).

Dodatkową ogromną wartością tego czasu było spotkanie ludzi – małżeństw wyznających podobne wartości, co my. Mogliśmy „przejrzeć” się w tych małżeństwach, podejrzeć, jak radzą sobie z podobnymi do naszych problemami, jak zachowują się względem siebie, jak pracują nad swoimi relacjami. To był bardzo cenny czas i nauka.

Wyjeżdżając z rekolekcji czuliśmy się napełnieni po brzegi dobrodziejstwami, tak że nawet nie spodziewaliśmy się tyle otrzymać. Mnie osobiście najbardziej poruszyła prowadzona modlitwa małżonków, gdzie można było podziękować za siebie i przeprosić się za to wszystko, co gdzieś w nas tkwiło niewypowiedziane… Drugim ważnym momentem był dzień pojednania – piękna sprawa, gdy wszyscy uczestnicy rekolekcji, jak jeden mąż przystępują do spowiedzi i są w tym czasie omadlani przez pozostałych uczestników tego wydarzenia…

Kolejnym ważnym punktem, który odświeżył naszą relację było odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Była to dostojna niemalże uroczystość. Wszyscy byli tacy piękni…

Ostatnim „mocnym” punktem tych rekolekcji była dla mnie modlitwa wstawiennicza. Nie wiem, czy taka modlitwa zawsze znajduje się w programie rekolekcji. Miałam wrażenie, że otrzymaliśmy kolejny bonus. Jest ona dla mnie o tyle ważna, że była jakby punktem kulminacyjnym naszej wspólnoty – każdy mógł w zaufaniu wystąpić i poprosić o modlitwę w konkretnej, ważnej dla niego intencji, a wszyscy, jak umieli, modlili się do naszego Pana, aby raczył wysłuchać tych próśb… Ja ze swojej strony dziękuję za tę modlitwę – od tego czasu jestem wierna porannej modlitwie wewnętrznej – namiotowi spotkania…

I choć czas rekolekcji nieubłaganie dobiegł końca i wróciliśmy już do naszych prac, to jednak obydwoje mamy poczucie, że spotkało nas tam coś niezwykłego i że prawdziwa praca dopiero jest przed nami, a rekolekcje wskazały nam tylko kierunek i dały 1000 inspiracji do tego, jak można radzić sobie z różnymi przeciwnościami, jakie nieuchronnie na nas przyjdą. Czujemy się mocniejsi, czujemy że nasza relacja odświeżyła się. Był czas na powiedzenie sobie kilku ważnych rzeczy. Był czas na spotkanie z Jezusem w ciszy, bez pośpiechu i pod Jego czułym okiem naprawianie tego, co uległo zepsuciu w naszej relacji…

Te rekolekcje na długo zostaną w naszej pamięci i mamy nadzieję będą takim skarbcem, z którego będziemy czerpać, gdy naszemu źródełku zdarzy się przyschnąć …

Magda i Tomek Graneccy

Letnie rekolekcje formacyjne 2023 – świadectwa i galerie

Poniżej linki do rekolekcji organizowanych w naszej diecezji – zapraszamy do przesyłania świadectw i fotorelacji do swoich par prowadzących w celu umieszczenia poniżej.
Oaza Nowego Życia I – 27.06 – 13.07.2023 r. Mrzeżyno
Oaza Nowego Życia II – 27.06 – 13.07.2023 r. Krajnik Górny
Oaza Nowego Życia I – 14.07 – 30.07.2023 r. Krajnik Górny
Oaza Nowego Życia II – 14.07 – 30.07.2023 r. Mrzeżyno
Oaza Nowego Życia III – młodzież i Domowy Kościół – 14.07 – 30.07.2023 r. Kalisz
ORAR I – 31.07 – 04.08.2023 r. Krajnik Górny
Rekolekcje tematyczne – Dialog Małżeński – 31.07 – 04.08.2023 r. Mrzeżyno
ORAR II – 15.08 – 19.08.2023 r. Myślibórz

Świadectwa z innych rekolekcji formacyjnych na terenie kraju, których brały udział pary z naszej archidiecezji

Rekolekcje formacyjne w kraju z udziałem par naszej diecezji 2023 – świadectwa

ORDR I – 8-13.07.2023 r. Gietrzwałd

Świadectwo Agnieszki i Krzysztofa

Urlop rozpoczęty…, 8 lipca wczesnym rankiem wyruszyliśmy na rekolekcje ORDR I stopnia , tym razem Pan zaprosił nas do Gietrzwałdu – jedynego w Polsce potwierdzonego miejsca objawień Matki Bożej.

Gietrzwałd przywitał nas piękną pogodą , spokojem i modlitewną atmosferą.

Rekolekcje były prowadzone przez ks. Krzysztofa Łapińskiego oraz Bożenkę i Huberta Pietrasów.

W drodze rozmawialiśmy o tym czego potrzebujemy najbardziej w tym momencie, jakiego światła , jakiego rozeznania i nie byliśmy świadomi, że Pan tak szybko odpowie na nasze potrzeby. Już na samym początku zostaliśmy zaskoczeni – otrzymaliśmy pokój, który bezpośrednio sąsiadował z Kaplicą Wieczystej Adoracji ( dzieliła nas od Chrystusa wystawionego w Monstrancji – Gwiazda na Płaszczu Maryi Królowej Pokoju tylko jedna ściana). Przez cały rekolekcyjny czas czuliśmy się przytulani przez Jezusa i Jego Matkę .

Bogaty program rekolekcji , przeżycia duchowe , przekazywane nam podczas spotkań informacje merytoryczne, czas dzielenia się z bratem i siostrą sprawiły, że były to dla nas piękne, radosne chwile. Przez te kilka dni rekolekcji na nowo czuliśmy radość bycia we wspólnocie, moment, w którym czuło się żywy Kościół.

Niezwykłym darem dla nas było odnowienie Sakramentu Bierzmowania – pomimo wielu już lat naszego bycia w Ruchu pierwszy raz było nam dane przeżyć tak szczególne Nabożeństwo. Podczas odczytywania Siedmiu Darów Ducha Świętego , każdy z nas miał szanse wybrać te , które podpowiada mu w tym momencie Duch Św. , które czuje , że są mu teraz niezwykle potrzebne. My wybraliśmy po dwa i naprawdę wiedzieliśmy, że szczególnie ich potrzebujemy w tym momencie naszego życia.

Każde rekolekcje są dla małżonków szansą na odnowienie zawartego przed laty Sakramentu. Spojrzenie w oczy , wypowiadane w obecności Kapłana słowa odnowienia przysięgi w obecności wspólnoty było niezwykłym potwierdzeniem wspólnej drogi , którą przed laty obraliśmy. Dziękujemy Panu, że powołał nas na drogę małżeństwa – o tej drodze i tym co dalej przed nami porozmawialiśmy na dialogu małżeńskim.

W trakcie spotkań skupiliśmy naszą uwagę na roli i zadaniach jakie stoją przed prowadzącymi rekolekcje i jeszcze raz głośno wybrzmiewały słowa, że to Pan wybiera , a my mamy być narzędziami w Jego rękach i słuchać Jego głosu. Podkreślona była rola kapłana oraz pary moderatorskiej , wzajemne komplementarność Sakramentów posłania.

Czujemy wdzięczność za czas, który dał nam Pan, czas , który mogliśmy przeżyć razem w jedności z Jezusem i Jego Matką. Był to prawdziwy oddech zarówno dla ciała jak i dla duszy. Obok pięknych duchowych treści, pokoju miejsca doświadczaliśmy spontanicznej radości we wspólnocie. Brakowało nam takiego oddechu w codziennym zabieganiu.

Z całego serca dziękujemy tym , którzy umożliwili nam ten odpoczynek. Ks. Krzysztofowi za dar słowa i Jego piękne świadectwo Kapłaństwa otwartego na człowieka , wiedzę muzyczną , które chętnie się z nami dzielił oraz posługującej diakonii – za dojrzałe świadectwo wiary i zaangażowanie pomimo różnych przeciwności.

Pan ubogacił nas spotkaniami z pięknymi ludźmi , których przysłała na te rekolekcje , każde z małżeństw przywiozło ze sobą Swoją historię, którą z radością i otwartością dzielili się z pozostałymi.

Rekolekcje upłynęły szybko , jak zwykle za szybko, zbyt krótko, zbyt mało, z niedosytem przeżyć duchowych i relacji osobowych , ale wiemy , że Pan tak zaplanował i to był piękny plan , którego byliśmy uczestnikami , wierzymy, że jeszcze nie raz spotkamy się na ścieżkach Domowego Kościoła.

Chwała Panu,

Agnieszka i Krzysztof Rostkowscy – Szczecin

Sesja o pilotowaniu kręgów – Koszalin


Świadectwo Agnieszki i Bartka

Do Koszalina, na rekolekcje „Sesja o pilotowaniu kręgów” jechaliśmy bez większych oczekiwań. Chcieliśmy spędzić kilka dni blisko Pana Boga, wśród ludzi, dla których wiara jest tak samo ważna jak dla nas i po prostu odpocząć od domowych i zawodowych obowiązków. Na razie nie pełnimy posługi pary pilotującej kręgi. Jako para rejonowa, chcieliśmy trochę przypomnieć sobie podstawy Ruchu, aby lepiej pełnić naszą obecną posługę.

Rytm dnia, codzienne spotkanie ze Słowem Bożym, codzienna Eucharystia, długie rozmowy z innymi małżeństwami naładowały akumulatory na kolejne miesiące.
Czymś, co nie zdarza się na każdych rekolekcjach, był Namiot Spotkania na rozpoczęcie każdego dnia, jeszcze przed jutrznią. To indywidualne spotkanie z Panem Bogiem w jego Słowie układało każdy dzień i ustawiało go w odpowiednim kierunku.

Niezwykła była również indywidualna modlitwa małżonków przed Najświętszym Sakramentem w ostatni wieczór rekolekcji. Mogliśmy przez 15 minut poczuć, że jesteśmy tylko my i ON, powierzyć Mu nasz życie, nasze małżeństwo, nasze dzieci, najbliższych. Mogliśmy porozmawiać z Nim bez żadnych rozproszeń wokół.

Czymś niezwykle budującym jest postawa tak wielu małżeństw z maleńkimi dziećmi, czasem z 6-7 dzieci, które pomimo ogromu codziennego trudu w rodzinie, pragną służyć ewangelizując innych. I pokazując im charyzmat Ruchu Światło-Życie.

Podczas rekolekcji utwierdziliśmy się w przekonaniu, że droga formacji w Kościele Domowym została bardzo precyzyjnie przemyślana. Po etapie deuterokatechumenatu jest czas na diakonię i że jest czas brania i czas dawania. Przez wiele lat bardzo dużo dostaliśmy i teraz powinniśmy to oddać.

Agnieszka i Bartek

ONŻ III – Rokitno

Świadectwo Piotra

Ania i Piotr Wojdakowie, 13 lat małżeństwa, tyle samo w kręgu DK (przy parafii NSPJ w Szczecinie). Rodzice Jerzego, Henryka i Ludwika (10, 7 i 4 lata)

W sierpniu uczestniczyliśmy w organizowanych przed diecezję zielonogórsko-gorzowską rekolekcjach III stopnia ONŻ w Rokitnie. Zgłosiłem się do świadectwa podczas dnia wspólnoty. Uznałem, że dzięki temu nie będę się musiał angażować w przygotowanie znaku i prezentacji wspólnoty (czego nie lubię), a jeszcze zostanę omodlony. Ale też wydawało mi się, że rzeczywiście mam jakieś ciekawe i konkretne rzeczy do powiedzenia, m.in. o wynikłych krótko przed wyjazdem trudnościach z naszym niewiele wcześniej zakupionym autem, o tym, jak całkiem przypadkiem dowiedzieliśmy się, od kogo możemy pożyczyć samochód na cały wyjazd i jak bardzo nie chciałem tego robić (choć zawierzałem te sprawę w modlitwie). I o tym, jak w drodze na rekolekcje ten wspaniałomyślnie pożyczony nam samochód (od zaprzyjaźnionego małżeństwa, które współuczestniczyło w tych samych rekolekcjach), rozpędzony na „S-trójce” do 140 km na godz., nagle też zaczął szwankować: stopniowo tracił moc, a gdy dojeżdżaliśmy do Rokitna, dało się z niego wyciągnąć już nie więcej niż 60 km na godz. Ale już na drugi dzień – i aż do samego końca rekolekcji – jeździł normalnie (w sumie przejechaliśmy nim jeszcze pewnie z 700 km)! Ania uznała, że to była przestroga, abym nie jeździł za szybko.

Ale najciekawszym doświadczeniem z całych rekolekcji nie mogłem się jeszcze podzielić, gdyż ono dopiero się rodziło. Otóż w pewnym momencie wspomniałem w tym swoim świadectwie, że w sercu przywiozłem do Rokitna mojego 16-letniego chrześniaka, który prawdopodobnie popadł w narkomanię. I wtedy Ania odezwała się ad vocem, żebym w takim razie przystąpił do krucjaty. Obruszyłem się, że mi tak weszła w słowo, gdy ja byłem skupiony na świadectwie. Było to jednak najbardziej natchnione przerwanie mi wypowiedzi ze wszystkich takich przerwań ze strony Ani (a trochę ich było!). Jeszcze trochę nadąsany odpowiedziałem jej, że pomyślę i tak pierwszy raz w życiu zakiełkowała we mnie myśl o przystąpieniu do krucjaty. A jak tylko zakiełkowała, to od razu nabrała rozmachu. Zdałem sobie sprawę, że jeśli nie spróbuję teraz, to będę żałował. Ania podpowiedziała mi, co mogę zrobić dla mojego uzależnionego chrzestnego dziecka. Odczytałem jednak, że poprzez jego problem Pan Bóg zaprasza mnie do krucjaty także dla mojego własnego dobra, szczęścia, rozwoju.

Po przerwie obiadowej na spotkaniu poświęconym KWC, po wysłuchaniu świadectw, pospiesznie wypełniałem więc deklarację. Łza się w oku zakręciła, bo ja alkohol bardzo lubię (u szwagra miałem przed rekolekcjami zamówiony bardzo dobry bimber w większej ilości i przystępnej cenie), ale para animatorska, żona i inni obecni członkowie krucjaty bardzo serdecznie i ze zrozumieniem mnie uściskali. Na ile znam siebie, moją decyzję o przystąpieniu do krucjaty oceniam jako cokolwiek lekkomyślną, ale jak znam Pana Boga, to on lubi zaskakiwać. I na to liczę. Na koniec rekolekcji na godzinie świadectw wyraziłem życzenie, żebym w moim trwaniu w abstynencji nie miał żadnej własnej zasługi, żebym się nie musiał „spinać”, żebym został od alkoholu uwolniony. Wiele jeszcze przede mną, zdaję sobie sprawę, że dużo we mnie emocji krucjatowego neofity, ale na razie tak właśnie jest. Jestem wolny.

Martwiłem się trochę, jak będą teraz wyglądały moje kontakty z ojcem, 92-letenim staruszkiem, bo razem bardzo lubiliśmy coś wypić. A tu się okazało, że akurat jak się kończyły rekolekcje, tata trafił do szpitala i teraz ogólnie podupadł na zdrowiu i alkoholu za bardzo pić nie może. Ale też nawet mu już nie smakuje.

Ostatnio czytałem artykuł, w którym przywołane zostały wyniki niedawno zakończonych wieloletnich badań medycznych, potwierdzające, że każda ilość alkoholu jest szkodliwa. Autor był radykalny, stwierdzał, że się oszukujemy, gdy mówimy, że do pewnej miary alkohol jest dobry, a dopiero powyżej tej miary staje się zły. To mnie utwierdziło w słuszności decyzji. Przy okazji zauważyłem, jak zmieniło się we mnie nastawienie do takich „propagandowych” treści.

Pamiętam, jak dwa, trzy lata temu do krucjaty przystąpił kolega z kręgu, który podobnie jak ja lubił (i lubi) alkohol. Trochę go wtedy sądziłem, że jest niepoważny, tzn. że się tylko zgrywał, że jest takim miłośnikiem alkoholu. A teraz się okazało, że sam jestem nie lepszy. Ta krucjata jest jakaś zaraźliwa! Chwała Panu!

Piotr

Świadectwo z rejonu Niebuszewo

Wielkopostny Dzień Wspólnoty rejonu Niebuszewo 11.03.2023 r.

Dobrze, że są takie dni w roku, gdy zatrzymujemy się na chwilę. Każdego dnia wykonujemy czynności, które uważamy, że należy, trzeba, musimy, albo powinniśmy wykonać. Patrzymy w ten sposób na nasze obowiązki stanu, obowiązki wynikające ze stanowiska pracy, z dobrego wychowania, jak również posługi, które pełnimy w Ruchu. Sobotnie spotkanie stworzyło okazję do refleksji nad tym na ile muszę, a na ile chcę żyć i działać z nadzieją przyjmując każdy trud dnia codziennego.

W pierwszej kolejności posłuchaliśmy konferencji ks. Daniela, podczas której wskazał etapy dojrzewania w wierze. Opowiedział on jak życie Słowem Bożym prowadzi do modlitwy, która staje się naszym oddechem. Dalej jak modlitwa prowadzi nas do przemiany, która rodzi potrzebę życia w wierze, życia sakramentami. Tym samym nasze życie staje się świadectwem dla innych, a w nas utwierdza się przekonanie, że jesteśmy dziećmi Króla, zaś „królować znaczy służyć”. Mocne było porównanie ogrodnika, który oczyszcza ogród z chwastów, ale nic na nim nie sadzi do naszego życia sakramentami i nie korzystania z darów Ducha Świętego. Na drodze formacji mamy odkryć nasze zdolności, aby służyć wspólnocie.

Podczas spotkań w grupach dzieliliśmy się tym, że słuchając innych dostrzegamy różne potrzeby człowieka. Obecność w grupie daje zaplecze, wsparcie w trudnych chwilach. Uczymy się otwartości na innych, wzmacniamy swoją wiarę przebywając razem i dzieląc się swoimi doświadczeniami. W modlitwie, oddając dzień Bogu, łatwiej udźwignąć sytuacje, które mają miejsce. Bóg nas prowadzi. Ważne, aby być z Nim i słuchać Jego natchnień. Przy podjęciu posługi dostajemy światło, które nas uzdalnia. Nie tyle poznajemy swoje uzdolnienia, co zostajemy uzdolnieni. Mówiliśmy również o tym, jak uczestnictwo w rekolekcjach wpłynęło na nasze służenie np. jako ministrant, lektor, czy wstąpienie do KWC. Zauważyliśmy, że np. służenie przy ołtarzu rodzi potrzebę poszerzania wiedzy, które może mieć miejsce w formacji diakonijnej (np. diakonii liturgicznej). Modlitwa za siebie wzajemnie, która w sposób naturalny towarzyszy nam w kręgach, jest również formą służenia, którą możemy dzielić się w diakonii modlitwy.

Adoracja Najświętszego Sakramentu i Namiot Spotkania również skłaniało nas do odkrywania, że „Kto dotrze do pełni Prawa, Prawa wolności, i w nim wytrwa, stając się nie słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą czynu, ten będzie błogosławiony w swoim działaniu.” (Jk 1, 25). Eucharystia umocniła nas na drodze odkrywania swoich uzdolnień, zaś agapa (obfita w pyszne sałatki) była optymistycznym zakończeniem dnia wspólnoty.

Za Eucharystię, spowiedź świętą, wszystkie modlitwy, spotkania, rozmowy w czasie WDW Chwała Panu!

Świadectwo Agnieszki Tadeusza

Wielkopostny Dzień Wspólnoty tym razem odbył się w nowym miejscu, w Kościele pw. Św. Krzysztofa.

Ksiądz moderator rejonu Artur Rasmus wygłosił konferencję, a Eucharystię odprawił proboszcz parafii w której gościliśmy Adam Komisarczyk.

Dużą radością była dla nas możliwość spotkania się i dar wspólnej modlitwy. Temat diakonii który omawialiśmy na kręgach uświadomił nam jak nie łatwa jest decyzja o podjęciu posługi.

Czas dorastania do pełnego otwarcia się na diakonię jest różny. Są tacy u których następuje to szybko ale jest ich niewielu.

Nasze małżeństwo dorastało do tej decyzji bardzo długo. Można powiedzieć że nadal się ona w nas kształtuje. Cały czas szukamy swojego miejsca posługi w DK. Podjęcie decyzji aby być para rejonową było dla nas bardzo trudne. Niełatwo jest się przełamać i podjąć ten trud. Dużą radością okazała się możliwość bliższego poznania małżeństw z naszego rejonu. Odwiedzając kręgi mogliśmy się dzielić doświadczeniem działania Boga w naszym życiu i wspólną modlitwą.

Pan Bóg pozwalając nam doświadczyć tej radości wynagrodził nam trud który trzeba było podjąć.

Agnieszka i Tadeusz

Świadectwo Anity

„Kościół jako wspólnota charyzmatów i służb”
Wielkopostny Dzień Wspólnoty Domowego Kościoła Rejonu Szczecin-Śródmieście

W sobotę 4 marca 2023 roku spotkaliśmy się aby wspólnie modlić się, dzielić się swoim świadectwem oraz pogłębiać rozumienie ważnego aspektu „Życia w świetle” – służby.

Spotkanie rozpoczęło się od konferencji ks. Tomasza Porzyckiego. W przebogatej w treści konferencji najbardziej zapadło mi w serce pytanie: „Czy ja rzeczywiście pragnę?”

Po pierwsze chodzi o pragnienie służenia innym. Naturalnym jest, że bycie obdarowanym, powinno budzić pragnienie by się tym dzielić. A każdy z nas dostał od Pana Boga jakieś zdolności, charyzmaty. Czy chcę dać coś z siebie, ofiarować coś, co posiadam, coś co mnie nie przerasta?

Po drugie, chodzi o pragnienie zaufania Bogu. Nie powinniśmy bać się zadania, jeśli Bóg nam je daje, bo Bóg będzie błogosławił. Niebezpieczne jest podejmowanie zadań bez zaufania Panu Bogu, takie kiedy sami chcemy dać radę, tylko swoimi siłami. Tutaj wspólnota Domowego Kościoła pomaga nam, dając zobowiązania, które kierują naszą uwagę ku szukaniu Bożej mądrości a nie ludzkiej, są pomocą w układaniu życia w świetle Bożym.

Wreszcie po trzecie, chodzi o pragnienie szukania w sobie pragnienia służby. Wszyscy otrzymaliśmy oprócz danej na Chrzcie Świętym łaski uświęcającej, także łaskę posyłającą, daną podczas Bierzmowania. Łaska posyłająca jest pomocą od Boga, byśmy umieli dzielić się tym, co otrzymaliśmy. Istotne jest by ta łaska była stale rozbudzana, ożywiana. Domowy Kościół daje nam rekolekcje w celu rozbudzania tej łaski.

Jeśli Jezusa „pragnę” (pragnienie wypełnienia do końca woli Ojca) łączy się z moim „pragnę” (pragnienie poświęcenia się, zmobilizowania, zaangażowania), to jest to bardzo życiodajne. Pan nas posyła, a my musimy stale w sobie rozbudzać to pragnienie służby.

Po konferencji nastąpił czas świadectw. Mogliśmy usłyszeć o tym, że podjęcie posługi pary rejonowej początkowo wywoływało obawę, lecz potem dało piękne owoce, ogromne ubogacenie. Wysłuchaliśmy też piękne świadectwo bycia wspomaganym przez Pana Boga w pełnieniu służby, gdy po ludzku zadanie zaczyna przerastać możliwości. Trzeba dawać z siebie wszystko i jednocześnie prosić Boga o pomoc z pokorną świadomością, że samemu nie da rady zrobić wszystkiego choćby człowiek bardzo się starał. Inna osoba zwróciła uwagę, by w podejmowaniu służby nie zasłaniać Pana Boga swoimi darami i zapewniała, że kiedy pozwoli się Bogu działać, czyniąc z siebie Jego narzędzie, to stokroć więcej otrzymuje się. Usłyszeliśmy też świadectwo służenia na zewnątrz, poza wspólnotą poprzez bycie misjonarzem. Nie jest łatwo być świadkiem Pana Jezusa w codzienności, lecz można służyć na wzór Jezusa: pokornie, nie narzucając się, i z przekonaniem, że służba nie poniża.

Kolejnym punktem programu była praca w grupach. Podczas niej przyjrzeliśmy się szczególnie temu jak formacja w Domowym Kościele wpływa na naszą gotowość do służby.

Główną myślą było stwierdzenie, że doświadczenie łaski, obdarowania, bogactwa powoduje, że nie możemy zatrzymać tego tylko dla siebie, oraz że przychodzi taki czas, gdy pojawia się pragnienie by dać coś z siebie, a nie tylko brać. Skoro ktoś nam pomagał formować się we wspólnocie, to trzeba teraz innym pomóc wzrastać. Kto da szansę rozwijać się nowym członkom DK, jeśli my im nie usłużymy? Może się czasem pojawić myśl: „Dlaczego my? Są inni, bardziej doświadczeni”. Jednak Pan Bóg ma plan i warto Mu zaufać. Ci, którzy doświadczyli takiej sytuacji, zapewniali, że dostali więcej, gdy pomimo obaw zaufali Bogu i zgodzili się podjąć posługę.

Wiele osób świadczyło o tym, że posługa powoduje rozwój, że nawet jeśli jest niedoskonała to doświadcza się jej owoców, bo Pan Bóg obdarza tych, którzy służą. Ze służbą jest analogicznie jak w przypadku dzieci, które początkowo tylko biorą od rodziców, a potem naturalnie zaczynają też dawać. Bez przejścia na ten kolejny etap, nie mogłyby się rozwijać. Jest to oznaka pewnej dojrzałości. Jeśli chcemy się rozwijać, wzrastać, musimy dawać.

Przynależność do Domowego Kościoła mobilizuje aby dawać, a przez to powoduje, że sami otrzymujemy. Służba we wspólnocie łączy się z rozwojem i jedno napędza drugie: podjęcie jakiejś posługi mobilizuje do dalszej formacji, a osiągnięcie kolejnego stopnia formacji, uzdalnia do podejmowania kolejnych posług, które znowu mobilizują do wzrastania. Jednocześnie Pan Bóg powołując do danej posługi obdarza potrzebnymi darami, a człowiek umocniony łaską Bożą, może dawać innym więcej i to znowu go rozwija. Każde podjęcie odpowiedzialności powoduje wewnętrzny rozwój. Padło określenie, że ten wewnętrzny rozwój to największy skarb wynikający ze służby. Niektórzy świadczyli o tym, że widzą jak te kolejne podejmowane posługi zmieniają ich. Widzą, że w porównaniu do ludzi spoza wspólnoty mają większą umiejętność pokonania lęku przed podejmowaniem nowych wyzwań. DK daje swoim członkom sposobność doświadczenia, jak Pan Bóg pomaga uporać się z zadaniem, które wyznacza człowiekowi, oraz doświadczenia jak wiele sami zyskują, podejmując służbę. Kiedy człowiek zasmakuje, że posługa to nie tylko trud, to łatwiej jest mu podejmować kolejne posługi, także poza wspólnotą. Formacja DK właśnie do tego wychowuje, by wyjść dalej do świata. Jeden z braci ujął to w słowach: „Formacja Domowego Kościoła i moje życie zespalają się, coraz bardziej się łączą i to nie zamyka mnie, ale zachęca do działania.”

Po pracy w grupach i krótkiej przerwie kawowej, przyszedł czas na spotkanie z Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie. W obecności Pana rozważaliśmy fragment Pisma Świętego, który zapraszał do tego, by nie być tylko biernym słuchaczem, lecz wprowadzać słowo w czyn.

Następnie udaliśmy się na Eucharystię. Tego dnia w liturgii Kościoła wspominany był św. Książę Kazimierz. W homilii ksiądz Tomasz przybliżył nam postać świętego, a także nawiązując do czytań, zachęcał aby w ślad za św. Pawłem nie myśleć o tym, że się już wiele osiągnęło, wiele poświęciło, dużo się służyło, bo to wszystko jest niczym przy tym, co Bóg szykuje dla nas, do czego chce nas powołać. A w odpowiedzi na to Boże powołanie, w podejmowaniu służby, mamy działać tak by radość Jezusa była większa. Gdy taką intencję będziemy mieć w sercu, to nasza radość też będzie większa.

Dopełnieniem tych wielu pięknych słów na temat służby, które mogliśmy usłyszeć od księdza Tomasza oraz ze świadectw członków Domowego Kościoła, była autentyczna służba osób, które zaangażowały się w przygotowanie tego spotkania. Bez nich zaangażowania to spotkanie nie mogłoby się odbyć. Wielu poświęciło swój czas odpoczynku, zasłużonego po całym tygodniu pracy. Pięknym świadectwem była postawa pary rejonowej: Ani, która tego dnia służyła swojemu tacie, opiekując się nim po operacji, oraz Macieja, który bez swej małżonki, sam poprowadził to spotkanie. Służył ksiądz Tomasz, nie tylko w zadaniach typowych dla kapłana, ale służył pokornie na wzór Pana Jezusa, także w przyziemnych sprawach gospodarczych. Nie sposób wymienić wszystkich osób, służących tego dnia, każda z nich miała swój udział w tym wydarzeniu, czy to przez posługę w rozmaitych diakoniach, czy też przez swoją obecność i świadectwo, a także przez przygotowanie wspaniałych wypieków i sałatek.

Na koniec i ja cieszę się, że mogłam usłużyć każdemu czytającemu ten tekst, tym, że go napisałam najlepiej jak potrafiłam. Jeśli dzięki temu radość Pana Jezusa jest większa, to warto było.

Niech każda nasza codzienna drobna służba przynosi radość Panu! Bądź Panie pochwalony, że nas wybierasz, powołujesz i uzdalniasz do posługi!

Anita